Marmurowe Ogrody - Deirdre Purcell

niedziela, 29 listopada 2009


Niespieszna akcja, ale wciągająca. Dylematy, ciągłe wybory. Życie.

Dwa małżeństwa: jedno bezdzietne, drugie z dwójką dzieci. Przyjaciele od dawna, przyjaciółki od dzieciństwa. Kiedy jedna z kobiet wstępuje do tajemniczej organizacji jeszcze bardziej tajemniczego Jaya Streeta wiele zmienia się w życiu obu par. Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje kiedy córka Riby zapada na śmiertelną chorobę.

Akcja książki rozpoczyna się w momencie wylotu matki z córką z lotniska w Dublinie w kierunku Wyspy Palm, na której urzęduje Jay Street, a który, w przekonaniu Riby, uzdrowi Zeldę. Czy kogoś gasnącego z dnia na dzień można uzdrowić siłą umysłu?

W Dublinie pozostaje przyjaciółka i jej mąż, Sophie i Michael, którzy również przechodzą właśnie jeden z trudniejszych momentów związku, a także mąż Riby, Brian, oraz Donny, ich syn.

Problemy małżeńskie, problemy z dojrzewającym nastolatkiem, a ponad tym wszystkim śmiertelny szpiczak. Takie właśnie jest życie, nic nie jest łatwe i oczywiste.

Jesteśmy obserwatorami wycinka z życia dwóch rodzin. Koniec niczego nie wyjaśnia, zakończenie może dopisać tylko życie.

Autorka nie oddała słowami całego dramatyzmu sytuacji, być może jest on nieco spłycony. Ale jeżeli oczekuje się powieści o życiu i walce o nie, można sięgnąć po tę książkę.

Bez zezwolenia - Kathryn Fox

środa, 18 listopada 2009


Może i jest to numer 1 w Australii. Mojego serca ta książka nie podbiła. Fakt, że dotyka trudnego tematu, bo fabuła opiera się na pracy patologa badającego kobiety-ofiary gwałtów. Ale jest to książka sensacyjna, a nie dokumentalna. Da się przeczytać, ale nie jest to mistrzostwo.

W powieści było niezbyt dużo bohaterów, ale ja nie mogłam się połapać w nazwiskach i zapamiętać kto jest kim. Ale tak naprawdę skupić się należało na głównej bohaterce - Anyi Crichton, lekarce medycyny sądowej. To ona próbuje rozwikłać zagadkę seryjnego gwałciciela i być może mordercy. Niezbyt błyskotliwa opowieść. W jakiś sposób może wyróżniać ją jedynie to, że dotyczy właśnie przestępstw na tle seksualnym.

Ale to, co mną najbardziej wstrząsnęło, to...korekta... A raczej wrażenie, że nie było jej zbyt wiele. Czytałam wydanie VIZJA PRESS&IT z 2006 roku. Nie mogę im darować, że pozwolili na pojawienie się w tekście słów o mniej więcej takim brzmieniu: "czy to mnie przypadnie odgrywanie roli Judasza Iskariota?". ISKARIOTY.

Nie polecam jeśli ktoś chce się zrelaksować. Pozycja dla tych, którzy przeczytali już wszystkie lepsze książki sensacyjne.

Pięknie się Karen Blixen pożegnała z Czarnym Lądem. Można jej pozazdrościć przygody. Choć z jej opisu wynika, że prowadzenie plantacji kawy na wysokości, która drzewkom kawowym nie sprzyja, nie jest łatwą sprawą. Musiała być silną kobietą, którą można stawiać za wzór. Silną psychicznie. Musiała stawiać czoła przeciwnościom losu, które niejednego mężczyznę by załamały.

To, co w wielu książkach nudzi, tutaj zaskakuje. Tutaj z przyjemnością czyta się to, co w wielu innych utworach się omija. Opisy przyrody. Zmora uczniów czytających lektury (przychodzi mi tu na myśl Nad Niemnem Orzeszkowej...). W Pożegnaniu z Afryką opisy natury wciągają. Ja się czułam jakbym razem z narratorką przemierzała góry Ngong i jakbym razem z nią obserwowała lwy.

Naprawdę udana proza. To, co nie przypadło mi do gustu, to nic bezpośrednio związanego ze stylem pisarki, a z samą jej osobą. W końcu książka jest autobiograficzna, więc zakładam, że jej stosunek do Kikujusów, Masajów i innych tubylców był faktycznie taki, jak go opisała. Feudalny. Bardzo mocno, choć może nie do końca wprost, zaznacza swoją wyższość wobec tych ludzi. Ale to może wcale nie kwestia miejsca. Pewnie w Europie wobec swoich służących też by się tak zachowywała. Co nie oznacza, że nie pomagała mieszkańcom swojej farmy. Wręcz przeciwnie.

Pożegnanie z Afryką wzbudziło we mnie poważną wątpliwość, która czaiła się od dawna na skraju mojej świadomości, a teraz się skrystalizowała. Skąd w białym człowieku tak silne przekonanie, że wszystko, co on wymyśli, jest dobre dla wszystkich. Na siłę narzucając mieszkańcom Czarnego Lądu swoje prawa i zwyczaje zabrał im cząstkę ich samych. Dlaczego moralność białych ma być lepsza od moralności czarnych? Biały człowiek za bardzo uwierzył, że panuje nad światem.

Lektura dla wszystkich.

Twitter

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo