Nie znam się na komiksach, ale ten chciałam Wam polecić. „Łauma” Karola Kalinowskiego (KRL) ciekawie podchodzi do słowiańskiej mitologii, a konkretnie do mazurskiej. To wstyd, że nie znamy mitów (a przynajmniej ja nie znam) związanych z obszarem, który zamieszkujemy. Nie uczyli nas tego w szkole (no, mnie nie uczyli). Pamiętam, że było coś tam o Światowidzie i niewiele więcej. Potem w liceum coś tam w podręczniku do polskiego wspomnieli o różnych południcach czy czymś i koniec. A tutaj przedstawiono nam demona leśnego – łaumę (łojmę, dziwożonę, lisyvkę), która kradnie dzieci. Więc nie myślcie sobie, że komiksy to tylko bajki dla dzieci – i to jeszcze takie, z których nic mądrego nie wynika. Szkoda tylko, że „Łauma” jest już właściwie niedostępna.

Więzień Nieba - Carlos Ruiz Zafón

czwartek, 18 października 2012

Czemu? Czemu ta książka nie ma zakończenia? Czemu cliffhanger?...

E, to głupie pytanie. Teraz ludzie będą czekali na kolejną część cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Hm. Chociaż może to wcale nie był cliffhanger? W sumie nie było jakiegoś dramatycznego zawieszenia akcji. Po prostu nic się nie wyjaśniło.

Wracamy do Barcelony lat 50. XX w. Daniel Sempere wiedzie żywot przykładnego męża, a Fermín Romero de Torres w niedługim czasie również ma wstąpić w związek małżeński. Im bliżej jednak tego wydarzenia, tym Fermín bardziej się denerwuje i sprawia wrażenie jakby chciał się wycofać z całego przedsięwzięcia. Tylko że to bardziej przeszłość go przeraża, wcale nie przyszłość.


Cesarz - Ryszard Kapuściński

środa, 10 października 2012


W końcu udało mi się dorwać jakąś książkę boga polskiego reportażu (lub demona, lub największego oszusta), Ryszarda Kapuścińskiego. Dzisiaj kilka słów o „Cesarzu”.

Tytułowy cesarz to Hajle Selasje I, ostatni władca Etiopii, a reportaż opowiada o tym jak jego panowanie dobiegało końca. Historię poznajemy z ust osób, który były blisko władzy, obcowały z nią na co dzień, praktycznie do końca.

Historia Etiopii jest mi zupełnie obca. Kraj zawsze kojarzył mi się z Czarną Afryką – i tyle. Byłam zaskoczona kiedy przeczytałam, że do 1974 r. władzę sprawował tam cesarz. Albo jestem ignorantką, albo po prostu polskie media nie wracają do wydarzeń sprzed tylu lat, rozgrywających się na innym kontynencie. Bo i po co?


Po MFKiG 2012

niedziela, 7 października 2012


Tegoroczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi dla mnie ograniczyła się głównie do tego drugiego członu. Jeśli chodzi o komiksy to jedynie przeszliśmy się wśród stoisk wydawców oraz, rzecz jasna, uczestniczyliśmy w wieczornej gali, na której wręczano festiwalowe nagrody, a potem oglądaliśmy wybory Miss Festiwalu. Tzn. głównie ja oglądałam, bo quaz zajęty był rozmawianiem z różnymi znajomymi, których spotykamy raz w roku – przy okazji MFKiG właśnie.



Dzisiaj coś z klasyki. Z klasyki romansu! Powieści grozy? Romansu grozy?... „Wichrowe Wzgórza” – po prostu.

Wichrowe Wzgórza to nazwa posiadłości w północnej Anglii, gdzie rozgrywa się część zdarzeń opisanych w powieści. Pozostałą część autorka umieściła w pobliskim Drozdowym Gnieździe.

Dygresja: jestem pod wrażeniem nazw domostw w XIX i w początkach XX w. Wichrowe Wzgórza, Drozdowe Gniazdo, Zielone Wzgórze, Szumiące Topole… Doprawdy, nazwy działające na wyobraźnię.


Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo