Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty

Czas jakiś temu postanowiłam zaznajomić się nieco z literaturą czeską. W księgarni internetowej wybrałam na chybił trafił dwie książki wydane przez Agorę myśląc sobie, że zostały zarekomendowane przez znanego czechofila, Mariusza Szczygła (Szczygieła?), więc nie powinno być źle. Oprócz tych dwóch pozycji do koszyka zapakowałam też trzecią - autorstwa wspomnianego, która okazała się być zbiorem jego felietonów.

Już chyba wspominałam (i to pewnie nie raz), że jestem fanką Umberto Eco. Lubię jego styl, podoba mi się jego umiejętność wykorzystania słów do budowania świetnych felietonów i powieści. Swoją drogą, zastanawia mnie jak to się dzieje, że wykorzystując te same słowa jedni potrafią stworzyć naprawdę dobre teksty, a innym wychodzą gnioty. No ok, chodzi o pomysł na fabułę, ale zakładając, że zarys historii będzie taki sam - i tak jednym wyjdzie to lepiej, innym gorzej.

Książka, którą dzisiaj przedstawiam, jest kolejną poleconą przez dr. R., z którym miałam na studiach przedmiot o wdzięcznej nazwie “Socjologiczna analiza teorii spiskowych”. “Wymyślanie wrogów...” to zbiór esejów i odczytów Eco z różnych konferencji, a pierwszy z nich (i zarazem tytułowy) w pewien sposób dotyka tematu stereotypów i teorii spiskowych właśnie. Bo, jak się okazuje, każdy musi mieć jakiegoś wroga - prawdziwego lub wymyślonego. Musi być ktoś lub coś przeciwko czemu naród może się jednoczyć, a nawet wyjść na ulice. Gdzie tu sens i logika? Myślę, że długo można byłoby to analizować.


Jakoś tak… Spodziewałam się czegoś innego. Lepszego chyba. Nie chodzi o to, że było źle – to moje oczekiwania były zawyżone. I takie nie do końca sprecyzowane.

„Czytadła. Gawędy o lekturach” to zbiór recenzji-felietonów-esejów pisanych przez Agnieszkę Osiecką. Wiemy, że autorka znakomita poetką była, więc już na dzień dobry mamy jakieś oczekiwania do jakości tekstów. I te teksty rzeczywiście są dobre. Bardzo mi się podobało kiedy Osiecka oddryfowywała w kierunku eseju i pisała o czymś na pozór z książką niezwiązanym, a potem zręcznie wracała do tematu. Do języka też nie można mieć zastrzeżeń, bo jest na wysokim poziomie.



W ubiegłą sobotę miałam kiepski humor. Nie chciało mi się czytać rozpraw Umberto Eco (ciekawe, ale wymagają sporo skupienia), więc postanowiłam poszukać czegoś lżejszego. Otworzyłam szafkę, w której mam książki „do przeczytania” (nie mam nałogu kupowania jak niektórzy), a tam Osiecka (felietony, pewnie spoko, ale uznałam, że to nie to), Bauman (Janina, żona Zygmunta), „Wichrowe Wzgórza”… W końcu mój wzrok padł na niepozorną, małą książeczkę dodaną jakiś czas temu do Bluszcza (RIP). Kalicińska. Przyznaję, miałam pewne opory. Zupełnie niesłusznie, jak się później okazało.



Zbiór felietonów Umberto Eco drukowanych w jednej z włoskich gazet w latach 1986 - 91.

Ten doskonały pisarz, dla mnie znany przede wszystkim z "Imienia róży", w swych felietonach w zabawnie ironiczny sposób opisuje otaczającą go rzeczywistość. Z tekstów dowiadujemy się np. jak urządzić bibliotekę publiczną, jak we Włoszech wyrabia się nowe prawo jazdy albo jak rozpoznać film porno. Każdy pisarz jest też zwykłym człowiekiem, którego nie omijają długie procedury w urzędach i przygody na lotniskach. Wszystko to może stać się tematem felietonu - tak jak to się dzieje w omawianych tutaj.

Zawsze chciałam umieć pisać ciekawe i zabawne felietony, ale chyba brakuje mi (albo jeszcze tego nie odkryłam) niezbędnego połączenia zmysłu obserwacji i odpowiedniego warsztatu - tego nieuchwytnego czegoś co sprawia, że tekst odznacza się lekkością (wiecie co mam na myśli?). Umberto Eco ma to wszystko na swoim miejscu i świetnie z tego korzysta. Przyjemne się czyta "Zapiski..." i odprężająco. Ja np. ostatnio czytałam je w okienku między wykładami - czas zleciał dwa razy szybciej.

Szczerze polecam ten zbiór, bo naprawdę warto zafundować sobie chwilę relaksu z dobrze napisanymi felietonami.

Twitter

Instagram

Wyświetl ten post na Instagramie.

Co tu się...? #mrok #gusła #dziady

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo