Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Dysku. Pokaż wszystkie posty
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Wygląda na to, że trzeba wyruszyć na wyprawę* poszukiwawczo-ratunkową, bo najwyraźniej gdzieś zagubił się wykładowca geografii. Zatem większość ciała pedagogicznego Niewidocznego Uniwersytetu zmuszona jest wygrzewać się w słońcu i pić drinki z palemką, bo czego nie robi się dla kolegi profesora… Nawet jeżeli okaże się, że podróż odbywa się nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie…
Wygląda na to, że trzeba wyruszyć na wyprawę* poszukiwawczo-ratunkową, bo najwyraźniej gdzieś zagubił się wykładowca geografii. Zatem większość ciała pedagogicznego Niewidocznego Uniwersytetu zmuszona jest wygrzewać się w słońcu i pić drinki z palemką, bo czego nie robi się dla kolegi profesora… Nawet jeżeli okaże się, że podróż odbywa się nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie…
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
"Bóg, Honor, Ojczyzna" - wszyscy to znamy z lekcji historii i ze sztandarów. Gdy trzeba walczyć za wolność Ojczyzny porzuca się wszystko, chwyta co jest pod ręką i staje się do bitwy u boku równie oddanych Sprawie rodaków. A jeżeli chodzi o nowe terytorium na tle starych niesnasek, to nie można popuścić, choćby było to najbardziej absurdalne postępowanie.
"Bóg, Honor, Ojczyzna" - wszyscy to znamy z lekcji historii i ze sztandarów. Gdy trzeba walczyć za wolność Ojczyzny porzuca się wszystko, chwyta co jest pod ręką i staje się do bitwy u boku równie oddanych Sprawie rodaków. A jeżeli chodzi o nowe terytorium na tle starych niesnasek, to nie można popuścić, choćby było to najbardziej absurdalne postępowanie.
fantasy
humor
literatura brytyjska
sfilmowano
Świat Dysku
Chcąc, żeby Terry Pratchett został ze mną odrobinę dłużej, wzięłam się za Wiedźmikołaja. Co prawda znałam już treść, bo oglądałam kiedyś film na podstawie książki, ale nie zmienia to faktu, że świetnie mi się czytało tę prozę. Choć na czytanie bardziej odpowiedni byłby czas w okolicach Bożego Narodzenia, to Wielkanoc też się nadaje. Nie bądźmy drobiazgowi.
Chcąc, żeby Terry Pratchett został ze mną odrobinę dłużej, wzięłam się za Wiedźmikołaja. Co prawda znałam już treść, bo oglądałam kiedyś film na podstawie książki, ale nie zmienia to faktu, że świetnie mi się czytało tę prozę. Choć na czytanie bardziej odpowiedni byłby czas w okolicach Bożego Narodzenia, to Wielkanoc też się nadaje. Nie bądźmy drobiazgowi.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
W momencie, w którym wczoraj zabierałam się za pisanie o Ruchomych obrazkach dowiedziałam się, że zmarł Terry Pratchett. Jest mi strasznie smutno, ale jeżeli odszedł tak jak chciał, to chyba wszystko w porządku. Poza tym ze Śmiercią znali się nie od dzisiaj, więc pisarz na pewno został przyjęty z wszelkimi honorami. Może nawet przejechał się na Pimpusiu…?
W momencie, w którym wczoraj zabierałam się za pisanie o Ruchomych obrazkach dowiedziałam się, że zmarł Terry Pratchett. Jest mi strasznie smutno, ale jeżeli odszedł tak jak chciał, to chyba wszystko w porządku. Poza tym ze Śmiercią znali się nie od dzisiaj, więc pisarz na pewno został przyjęty z wszelkimi honorami. Może nawet przejechał się na Pimpusiu…?
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
"Kolos na glinianych nogach" było określeniem użytym przez Denisa Diderota po jego podróży do Rosji w XVIII w., ale mnie jakoś tak bardziej utkwiło w pamięci po lekcjach historii, na których uczyliśmy się, że tak mówiło się o Związku Radzieckim (tyle lat minęło, a stwierdzenie było wciąż aktualne…). U Pratchetta spotykamy prawdziwego kolosa na ilastej skale osadowej - golema.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Maskarada, bal maskowy, bal w operze, bal maskowy w operze… Maska? Opera? Upiór?!
W Lancre zostały tylko dwie czarownice, a, jak wiadomo, zgodnie z wszelkimi kanonami powinny być trzy. Magrat realizuje się jako królowa i nie ma już czasu na spotkania z Babcią Weatherwax i Nianią Ogg, zatem przydałoby się kogoś dokooptować. Niestety najwłaściwsza kandydatka przebywa obecnie dosyć daleko, bo w Ankh-Morpork i próbuje swoich sił w tamtejszej Operze…
W Lancre zostały tylko dwie czarownice, a, jak wiadomo, zgodnie z wszelkimi kanonami powinny być trzy. Magrat realizuje się jako królowa i nie ma już czasu na spotkania z Babcią Weatherwax i Nianią Ogg, zatem przydałoby się kogoś dokooptować. Niestety najwłaściwsza kandydatka przebywa obecnie dosyć daleko, bo w Ankh-Morpork i próbuje swoich sił w tamtejszej Operze…
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
"Nic istniejącego w naturze nie ma aż tylu stóp. Owszem, niektóre stworzenia mają wiele nóg - wilgotne, wijące się stworzenia żyjące pod kamieniami - ale ich nogi nie posiadają stóp. Ich nogi kończą się bez zbytecznych ceremonii."
Czasem wydaje nam się, że jest nudno, nic się nie dzieje, że za mało doświadczamy. Kiedy jednak zaczyna się coś dziać, to z reguły wszystko na raz sypie nam się na głowę, a każde kolejne wydarzenie wydaje nam się apokalipsą. Zdanie "Obyś żył w ciekawych czasach" to klątwa.
Czasem wydaje nam się, że jest nudno, nic się nie dzieje, że za mało doświadczamy. Kiedy jednak zaczyna się coś dziać, to z reguły wszystko na raz sypie nam się na głowę, a każde kolejne wydarzenie wydaje nam się apokalipsą. Zdanie "Obyś żył w ciekawych czasach" to klątwa.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Dawno nie było nic o Pratchetcie, więc czym prędzej trzeba ten błąd naprawić. Zatem, Panie i Panowie, dzisiaj na tapecie Panowie i Damy.
Sam autor na wstępie zaznacza, że powieści ze Świata Dysku zasadniczo można czytać w dowolnej kolejności, ale Panowie i Damy to książka fabularnie związana z Wyprawą Czarownic. Aczkolwiek ja czytałam tę ostatnią dawno temu i nie za wiele z niej pamiętam - i jakoś mi to nie przeszkodziło w zrozumieniu o co chodziło tutaj ;)
Sam autor na wstępie zaznacza, że powieści ze Świata Dysku zasadniczo można czytać w dowolnej kolejności, ale Panowie i Damy to książka fabularnie związana z Wyprawą Czarownic. Aczkolwiek ja czytałam tę ostatnią dawno temu i nie za wiele z niej pamiętam - i jakoś mi to nie przeszkodziło w zrozumieniu o co chodziło tutaj ;)
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Pomyślałam sobie, że na urlopie trzeba przeczytać coś lekkiego i zabawnego, czyli Pratchett nadawał się do tego znakomicie.
Generalnie chodzi o to, że bóg ma tym większą moc, im więcej ludzi w niego wierzy. Tylko tak naprawdę wierzy, a nie jedynie machinalnie wykonuje rytuały w strachu przed Kwizycją. Jeżeli ludzie przestają wierzyć w boga, trafia on na pustynię - tam, gdzie jest miejsce pomniejszych bóstw. Chyba że jest zdeterminowany – wtedy może stać się np. żółwiem i w tej postaci przemawiać do wyznawców. Albo do jednego wyznawcy jeżeli akurat w okolicy nikt więcej w niego nie wierzy.
Generalnie chodzi o to, że bóg ma tym większą moc, im więcej ludzi w niego wierzy. Tylko tak naprawdę wierzy, a nie jedynie machinalnie wykonuje rytuały w strachu przed Kwizycją. Jeżeli ludzie przestają wierzyć w boga, trafia on na pustynię - tam, gdzie jest miejsce pomniejszych bóstw. Chyba że jest zdeterminowany – wtedy może stać się np. żółwiem i w tej postaci przemawiać do wyznawców. Albo do jednego wyznawcy jeżeli akurat w okolicy nikt więcej w niego nie wierzy.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Lektura na jeden wieczór (lub dzień). Na początku długiego weekendu majowego pomyślałam, że mam ochotę przeczytać coś Pratchetta, bo dawno do niczego jego autorstwa nie sięgałam. Podeszłam do stosu książek, które czekają na nowy regał (już niedługo!), wybrałam Eryka i zaczęłam czytać. Skończyłam zanim zrobiło się ciemno. W międzyczasie zrobiłam obiad i w Internecie poczytałam trochę na temat Fausta oraz Boskiej Komedii.
Lektura na jeden wieczór (lub dzień). Na początku długiego weekendu majowego pomyślałam, że mam ochotę przeczytać coś Pratchetta, bo dawno do niczego jego autorstwa nie sięgałam. Podeszłam do stosu książek, które czekają na nowy regał (już niedługo!), wybrałam Eryka i zaczęłam czytać. Skończyłam zanim zrobiło się ciemno. W międzyczasie zrobiłam obiad i w Internecie poczytałam trochę na temat Fausta oraz Boskiej Komedii.
fantasy
humor
literatura brytyjska
sfilmowano
Świat Dysku
Ostatnio ciągle napotykam wieści, że Terry Pratchett ma zamiar przekazać Świat Dysku swojej córce. Nie wiem czy to dobra wiadomość - podobno serial o Straży Miejskiej, który powstaje na podstawie scenariusza Rhianny Pratchett, jest dobry, ale już scenariusz do gry Mirror’s Edge był taki sobie (chociaż gra sama w sobie chyba była całkiem niezła, bo na Metacriticu ma oceny w okolicach 80). Ale póki co, mam za sobą Muzykę duszy wydaną w 1994 r. kiedy autor był jeszcze zdrowy.
Ostatnio ciągle napotykam wieści, że Terry Pratchett ma zamiar przekazać Świat Dysku swojej córce. Nie wiem czy to dobra wiadomość - podobno serial o Straży Miejskiej, który powstaje na podstawie scenariusza Rhianny Pratchett, jest dobry, ale już scenariusz do gry Mirror’s Edge był taki sobie (chociaż gra sama w sobie chyba była całkiem niezła, bo na Metacriticu ma oceny w okolicach 80). Ale póki co, mam za sobą Muzykę duszy wydaną w 1994 r. kiedy autor był jeszcze zdrowy.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Sam Vimes rewolucjonistą? Czemu nie. Czasem przychodzi moment, kiedy trzeba zawalczyć o... No, trzeba i już.
Rewolucje polegają na budowaniu barykad i wchodzeniu na nie (chyba że są to rewolucje typu przemysłowego - wtedy barykady nie są wymagane). Po jednej stronie są ci, którzy walczą z systemem, po drugiej stronie jest system. Czasem ci, którzy są po tej pierwszej stronie nie do końca wiedzą z czym i o co walczą, ale walczą, bo tak robią wszyscy wokół. To tak samo jak ktoś zaczyna biec, bo ktoś inny biegnie albo zaczyna krzyczeć, bo inny krzyczy. Bez sensu, ale jednak się dzieje.
Rewolucje polegają na budowaniu barykad i wchodzeniu na nie (chyba że są to rewolucje typu przemysłowego - wtedy barykady nie są wymagane). Po jednej stronie są ci, którzy walczą z systemem, po drugiej stronie jest system. Czasem ci, którzy są po tej pierwszej stronie nie do końca wiedzą z czym i o co walczą, ale walczą, bo tak robią wszyscy wokół. To tak samo jak ktoś zaczyna biec, bo ktoś inny biegnie albo zaczyna krzyczeć, bo inny krzyczy. Bez sensu, ale jednak się dzieje.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Doskonała lektura na szatańskie upały, które nawiedziły nasz kraj w ostatnim czasie. Zaiste. Nie wymaga długich dywagacji nad tym, co autor miał (lub nie) na myśli. Wystarczy usiąść wygodnie i można się odprężyć.
Teppic, potomek królów władających od tysięcy lat (dokładniej od siedmiu tysięcy) królestwem Djelibeybi, właśnie zdaje egzamin wieńczący jego edukację w jednej z gildii działających na terenie Ankh-Morpork. Za chwilę będzie mógł pochwalić się dyplomem skrytobójcy. To znaczy, jeśli przeżyje.
Doskonała lektura na szatańskie upały, które nawiedziły nasz kraj w ostatnim czasie. Zaiste. Nie wymaga długich dywagacji nad tym, co autor miał (lub nie) na myśli. Wystarczy usiąść wygodnie i można się odprężyć.
Teppic, potomek królów władających od tysięcy lat (dokładniej od siedmiu tysięcy) królestwem Djelibeybi, właśnie zdaje egzamin wieńczący jego edukację w jednej z gildii działających na terenie Ankh-Morpork. Za chwilę będzie mógł pochwalić się dyplomem skrytobójcy. To znaczy, jeśli przeżyje.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Długi majowy weekend (majowo-kwietniowy) rozpoczęty, dzięki czemu jedni będą mieli więcej czasu na czytanie, a inni... No cóż. Pozdrawiam maturzystów :)
Czy u Was też jest taki straszny upał? Żeby nie było - lubię jak jest ciepło, ale żeby na koniec kwietnia aż tak? I tym oto zgrabnym przejściem przemieścimy się w stronę meritum tego posta. Bo na upały dobra jest lektura lekka i przewiewna, a takie kryteria spełniają książki Terry'ego Pratchetta, w tym ostatnio przeczytany przeze mnie "Mort".
Czy u Was też jest taki straszny upał? Żeby nie było - lubię jak jest ciepło, ale żeby na koniec kwietnia aż tak? I tym oto zgrabnym przejściem przemieścimy się w stronę meritum tego posta. Bo na upały dobra jest lektura lekka i przewiewna, a takie kryteria spełniają książki Terry'ego Pratchetta, w tym ostatnio przeczytany przeze mnie "Mort".
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku
Ostatnio miałam kiepski humor, więc postanowiłam na jego poprawę przeczytać coś wesołego. W związku z lutową promocją na stronie wydawnictwa Prószyński i S-ka nasza domowa biblioteczka została zasilona kilkoma egzemplarzami książek mistrza humoru - Terry'ego Pratchetta. Zatem wybór wesołej pozycji był oczywisty (jeszcze tylko musiałam zdecydować, którą z siedmiu zamówionych książek zdjąć z półki).
To nie było moje pierwsze spotkanie z "Równoumagicznieniem". Tak naprawdę to była pierwsza książka Pratchetta jaką kiedykolwiek przeczytałam - działo się to w czasach szkoły podstawowej (ok. 13 lat temu) kiedy to mnie walczącą z gorączką odwiedziła koleżanka. Przyniosła mi tę książkę mówiąc, że "w ogóle jest super, taki duży żółw tam jest i niesie słonie, a poza tym to dziewczyna chce zostać magiem". Oczywiście mogłam pominąć coś z wypowiedzi mojej koleżanki, parę lat w końcu minęło. W każdym razie zaczęłam czytać i przepadłam w tym świecie pełnym magii i niezbyt przyjemnych zapachów unoszących się nad rzeką Ankh.
Teraz już nie przepadam czytając Pratchetta, ale świetnie się bawię zastanawiając się jak funkcjonowałby nasz świat gdyby jego projektantem był ten Anglik. Chociaż im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to jest nasz świat - w krzywym zwierciadle.
Pisząc o "Czarodzicielstwie" zaczęłam od tego, że ósmy syn ósmego syna ósmego syna jest czarodzicielem. Ten wcześniejszy natomiast (ósmy syn ósmego syna - jakby ktoś się zgubił) tradycyjnie zostaje magiem (i jest raczej bez szans na posiadanie w swojej rodzinie czarodziciela, ponieważ magowie nie zakładają rodzin). Nawet jeśli ósmy syn jest... córką. Na nic zabiegi Babci Weatherwax, żeby z Esk Kowal zrobić czarownicę. Magia czarownic jest inna niż ta, którą posługują się magowie. Na dodatek ci ostatni nie wyobrażają sobie, że w ich szeregi mogłaby wstąpić kobieta. Przecież to wbrew... hm... tradycji!
Działanie odprężające "Równoumagicznienia" - gwarantowane.
Ostatnio miałam kiepski humor, więc postanowiłam na jego poprawę przeczytać coś wesołego. W związku z lutową promocją na stronie wydawnictwa Prószyński i S-ka nasza domowa biblioteczka została zasilona kilkoma egzemplarzami książek mistrza humoru - Terry'ego Pratchetta. Zatem wybór wesołej pozycji był oczywisty (jeszcze tylko musiałam zdecydować, którą z siedmiu zamówionych książek zdjąć z półki).
To nie było moje pierwsze spotkanie z "Równoumagicznieniem". Tak naprawdę to była pierwsza książka Pratchetta jaką kiedykolwiek przeczytałam - działo się to w czasach szkoły podstawowej (ok. 13 lat temu) kiedy to mnie walczącą z gorączką odwiedziła koleżanka. Przyniosła mi tę książkę mówiąc, że "w ogóle jest super, taki duży żółw tam jest i niesie słonie, a poza tym to dziewczyna chce zostać magiem". Oczywiście mogłam pominąć coś z wypowiedzi mojej koleżanki, parę lat w końcu minęło. W każdym razie zaczęłam czytać i przepadłam w tym świecie pełnym magii i niezbyt przyjemnych zapachów unoszących się nad rzeką Ankh.
Teraz już nie przepadam czytając Pratchetta, ale świetnie się bawię zastanawiając się jak funkcjonowałby nasz świat gdyby jego projektantem był ten Anglik. Chociaż im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to jest nasz świat - w krzywym zwierciadle.
Pisząc o "Czarodzicielstwie" zaczęłam od tego, że ósmy syn ósmego syna ósmego syna jest czarodzicielem. Ten wcześniejszy natomiast (ósmy syn ósmego syna - jakby ktoś się zgubił) tradycyjnie zostaje magiem (i jest raczej bez szans na posiadanie w swojej rodzinie czarodziciela, ponieważ magowie nie zakładają rodzin). Nawet jeśli ósmy syn jest... córką. Na nic zabiegi Babci Weatherwax, żeby z Esk Kowal zrobić czarownicę. Magia czarownic jest inna niż ta, którą posługują się magowie. Na dodatek ci ostatni nie wyobrażają sobie, że w ich szeregi mogłaby wstąpić kobieta. Przecież to wbrew... hm... tradycji!
Działanie odprężające "Równoumagicznienia" - gwarantowane.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku

Odkąd zmieniłam uczelnię i przestałam dojeżdżać na zajęcia Kolejami Mazowieckimi, moje czytelnictwo podróżnicze osłabło. Teraz jeżdżę łódzką komunikacją miejską i większość czasu spędzam kontemplując zmieniające się za oknem obrazy. Możecie mi wierzyć, że architektura, mimo palącej potrzeby remontów, jest powalająca. Ale ja przecież nie o tym...

Odkąd zmieniłam uczelnię i przestałam dojeżdżać na zajęcia Kolejami Mazowieckimi, moje czytelnictwo podróżnicze osłabło. Teraz jeżdżę łódzką komunikacją miejską i większość czasu spędzam kontemplując zmieniające się za oknem obrazy. Możecie mi wierzyć, że architektura, mimo palącej potrzeby remontów, jest powalająca. Ale ja przecież nie o tym...
Wiecie co by się stało gdyby zabrakło śmierci? A właściwie to Śmierci. Niby nikt na nią (Niego?) specjalnie nie czeka, ale jednak kiedy się pojawia, to spełnia swoje funkcje - społeczne można by rzec. To właśnie przydarzyło się Dyskowi, Śmierć zniknął, a przez to siła życiowa nie ma się gdzie podziać.
Windle Poons, mag, po 130-tu latach życia doczekał się nawet przyjęcia pożegnalnego. I nawet umarł, bo strasznie nieeleganckim wobec innych magów na Niewidocznym Uniwersytecie byłoby gdyby to się nie stało. Ale najwyraźniej coś poszło nie tak, bo Windle obudził się na katafalku jako nieumarły. Niestety nic nie pomogło - mimo najszczerszych chęci kolegów po fachu - ani czosnek, ani osikowy kołek (w postaci porów, ale przecież wystarczy mocno się skupić...). Pan Poons ma do wykonania misję, bo miasto zaczyna niepokojąco ożywać.
A Kosiarz? On ma do zebrania plon. Na farmie. U pani Flitworth.
Ile razy jeszcze będę powtarzać, że Terry Pratchett jest niezmiennie dobry? Pewnie wiele. Bez względu na to, którą jego książkę o Świecie Dysku wezmę do ręki. Nieco przerysowane postacie wciąż śmieszą - może dlatego, że podkreślone cechy na co dzień możemy dostrzec w spotykanych ludziach. Pratchett nasz codzienny świat ubiera w szaty Ankh-Morpork i tym samym sprawia, że staje się on znośny. Nawet śmierć przestaje być straszna.
Tym razem, szczególnie pod koniec książki, za dużo było filozofowania, ale to taki drobny mankament. I możliwe, że nie przeszkadzałoby mi to, gdybym nie czytała "Kosiarza" w autobusie.
Polecam dla odprężenia się - szczególnie przydatne w okolicach sesji.
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku

"Wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego dokonać z kota."

"Wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego dokonać z kota."
Nie jest łatwe napisanie czegoś oryginalnego o twórczości Pratchetta. Wręcz jest to niemożliwe, bo wszystko zostało już napisane.
Tym razem Esme Weatherwax (zwana babcią), Gytha Ogg (zwana nianią) oraz Magrat Garlick (zwana... no, Magrat) wyruszają w daleką podróż. Swoimi miotłami (miotła babci pali tylko "na pych") lecą aż do Genoi, w której nieustannie toczy się Opowieść. Babcia, niania i Magrat (oraz Greebo, kot niani) odwiedzają po drodze wiele krain pozostawiając w nich po sobie niezatarte wspomnienia... A przy tym, oprócz swojej, uczestniczą w wielu innych opowieściach. Podróż przez wnętrze góry przypomina motyw z "Władcy Pierścieni", przyjęcie czarownic przez miejscowych w gospodzie pełnej czosnku jest niczym z "Nieustraszonych pogromców wampirów" Polańskiego (albo z musicalu "Taniec Wampirów" - zabrakło tylko piosenki "Czosnek"). Pojawiają się także Śpiąca Królewna i Czerwony Kapturek.
Jest to opowieść o tym, czy można zmusić ludzi, aby czuli to, co powinni czuć oraz zachowywali się tak, jak powinni się zachowywać. I czy będą wtedy szczęśliwi. W typowo prachettowskim wydaniu. Warto przeczytać.
(cytat pochodzi z "Wyprawy czarownic" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku

"Istnieją artyści, którzy potrafią wymalować cały sufit kaplicy; ten złodziej należał do takich, którzy potrafią go ukraść."
Bruce Dickinson śpiewał o siódmym synu siódmego syna. Pratchett poszedł dalej - ósmy syn ósmego syna ósmego syna jest czarodzicielem. To ktoś więcej niż zwykły mag, a czarodzicielstwo to znacznie więcej niż zwyczajna magia. Coś dziwnego zaczęło się dziać na Niewidocznym Uniwersytecie. Najpierw uciekły z niego szczury i pluskwy (z materacem), a zaraz za nimi Rincewind. Chyba nadchodzi Apokralipsa...
Bajeczne wykorzystanie języka do budowy fantastycznej opowieści o magu (to chyba zbyt wiele powiedziane) Rincewindzie, Bagażu na nóżkach, fryzjerce (może kiedyś) Conenie i, pretendującym do miana barbarzyńskiego herosa, Nijelu Niszczycielu. Jak zwykle u Pratchetta - mnóstwo tu żartobliwych opisów, które wywołują na twarzy uśmiech lub wręcz głośny śmiech.
Seria książek o Świecie Dysku jest klasą samą w sobie. Nie można jej nie znać.
(cytat pochodzi z "Czarodzicielstwa" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)

"Istnieją artyści, którzy potrafią wymalować cały sufit kaplicy; ten złodziej należał do takich, którzy potrafią go ukraść."
Bruce Dickinson śpiewał o siódmym synu siódmego syna. Pratchett poszedł dalej - ósmy syn ósmego syna ósmego syna jest czarodzicielem. To ktoś więcej niż zwykły mag, a czarodzicielstwo to znacznie więcej niż zwyczajna magia. Coś dziwnego zaczęło się dziać na Niewidocznym Uniwersytecie. Najpierw uciekły z niego szczury i pluskwy (z materacem), a zaraz za nimi Rincewind. Chyba nadchodzi Apokralipsa...
Bajeczne wykorzystanie języka do budowy fantastycznej opowieści o magu (to chyba zbyt wiele powiedziane) Rincewindzie, Bagażu na nóżkach, fryzjerce (może kiedyś) Conenie i, pretendującym do miana barbarzyńskiego herosa, Nijelu Niszczycielu. Jak zwykle u Pratchetta - mnóstwo tu żartobliwych opisów, które wywołują na twarzy uśmiech lub wręcz głośny śmiech.
Seria książek o Świecie Dysku jest klasą samą w sobie. Nie można jej nie znać.
(cytat pochodzi z "Czarodzicielstwa" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)
fantasy
humor
literatura brytyjska
sfilmowano
Świat Dysku

Kolejna opowieść osadzona w universum Dysku jest dowodem na to jak zręcznie można wykorzystać inspirację płynącą z klasycznych dzieł wielkich twórców minionych epok. W tym przypadku wielkim twórcą okazał się William Shakespeare.
Już tytuł przywodzi na myśl wspaniałą tragedię jaką jest "Makbet". I tak naprawdę to on stanowi kanwę. Bo oto mamy morderstwo króla, rządy złego lorda i jego żony, próby zmycia krwi z dłoni (niezbyt zresztą udane - może dlatego, że mycie ich drucianą szczotką powoduje pojawienie się większej ilości krwi), szaleństwo, a nawet żyjący las. Mamy też trzy wiedźmy, które trochę mieszają w przeznaczeniu. Przy okazji - czyż sztuka wędrownego teatru demaskująca ostatecznie zabójcę nie kojarzy się z "Hamletem"? "Trzy wiedźmy" nawiązują także do kilku innych najbardziej znanych dramatów Shakespeare'a, a jedna ze sztuk napisanych przez krasnoluda Hwela łudząco przypomina "Upiora w Operze" Gastona Leroux.
Oprócz nawiązań do dzieł Mistrza znaleźć można pewne elementy zbieżne z faktami z jego życia. Czy ktoś pamięta myśl: "Świat jest teatrem, aktorami ludzie"? Hwel napisał: "Cały Dysk Teatrem jest jedynie (...). A mężczyźni wszyscy i kobiety to zaledwie aktorzy". Natomiast budowany przez wędrowną trupę teatr Disk przypomina The Globe - teatr elżbietański, z którym związany był Shakespeare.
Tym razem Pratchett zabiera nas nie do Ankh-Morpork (choć to miasto też się pojawia), a do Lancre leżącego nieopodal gór o melodyjnej nazwie Ramtopy. Świetna zabawa - szczególnie jeśli choć trochę zna się wspomniane (te niewspomniane też) sztuki. Jeśli się nie zna - trzeba to nadrobić. A do tego czasu można cieszyć się fantastyczną fabułą, świetnie nakreślonymi sylwetkami czarownic i, jak zawsze, rewelacyjnym wykorzystaniem słowa, dzięki czemu żaden opis nie jest nudny.
(cytat Shakespeare'a pochodzi ze sztuki "Jak wam się podoba", cytat Hwela pochodzi z "Trzech wiedźm" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)

Kolejna opowieść osadzona w universum Dysku jest dowodem na to jak zręcznie można wykorzystać inspirację płynącą z klasycznych dzieł wielkich twórców minionych epok. W tym przypadku wielkim twórcą okazał się William Shakespeare.
Już tytuł przywodzi na myśl wspaniałą tragedię jaką jest "Makbet". I tak naprawdę to on stanowi kanwę. Bo oto mamy morderstwo króla, rządy złego lorda i jego żony, próby zmycia krwi z dłoni (niezbyt zresztą udane - może dlatego, że mycie ich drucianą szczotką powoduje pojawienie się większej ilości krwi), szaleństwo, a nawet żyjący las. Mamy też trzy wiedźmy, które trochę mieszają w przeznaczeniu. Przy okazji - czyż sztuka wędrownego teatru demaskująca ostatecznie zabójcę nie kojarzy się z "Hamletem"? "Trzy wiedźmy" nawiązują także do kilku innych najbardziej znanych dramatów Shakespeare'a, a jedna ze sztuk napisanych przez krasnoluda Hwela łudząco przypomina "Upiora w Operze" Gastona Leroux.
Oprócz nawiązań do dzieł Mistrza znaleźć można pewne elementy zbieżne z faktami z jego życia. Czy ktoś pamięta myśl: "Świat jest teatrem, aktorami ludzie"? Hwel napisał: "Cały Dysk Teatrem jest jedynie (...). A mężczyźni wszyscy i kobiety to zaledwie aktorzy". Natomiast budowany przez wędrowną trupę teatr Disk przypomina The Globe - teatr elżbietański, z którym związany był Shakespeare.
Tym razem Pratchett zabiera nas nie do Ankh-Morpork (choć to miasto też się pojawia), a do Lancre leżącego nieopodal gór o melodyjnej nazwie Ramtopy. Świetna zabawa - szczególnie jeśli choć trochę zna się wspomniane (te niewspomniane też) sztuki. Jeśli się nie zna - trzeba to nadrobić. A do tego czasu można cieszyć się fantastyczną fabułą, świetnie nakreślonymi sylwetkami czarownic i, jak zawsze, rewelacyjnym wykorzystaniem słowa, dzięki czemu żaden opis nie jest nudny.
(cytat Shakespeare'a pochodzi ze sztuki "Jak wam się podoba", cytat Hwela pochodzi z "Trzech wiedźm" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)
fantasy
humor
literatura brytyjska
Świat Dysku

"Potrafił myśleć kursywą. Takich ludzi należy obserwować uważnie." (o Edwardzie d'Eath)
"Rzeka Ankh jest prawdopodobnie jedyną rzeką na świecie, na której śledczy mogą wyrysować kredą obrys zwłok."
Okazuje się, że niechęć do innych ras nie jest domeną jedynie Ziemi. Walki na tym tle występują również na Dysku. A może przede wszystkim w Ankh-Morpork. Żeby uspokoić niepokoje w mieście Patrycjusz nakazuje przyjąć do Straży Miejskiej krasnoluda, trolla i (przez większą część miesiąca) kobietę.
To kolejny tom opowieści o Świecie Dysku, w którym spotykamy nocną zmianę Straży. Minął rok od wydarzeń opisanych w "Straż! Straż!". Kapitan Vimes dosłownie za dwa dni ma odejść do cywila z powodu ślubu z lady Ramkin, a kapral Marchewa, kapral Nobbs i sierżant Colon mają być jego gwardią honorową podczas uroczystości.
Kolejny tom, w którym wyobraźnia autora nie zawiodła. I, oczywiście, jego humor. Na początku wydawało mi się, że Edward d'Eath będzie pełnił jakąś bardziej znaczącą rolę w fabule, ale okazało się, że jego postać była potrzebna bardziej do zawiązania akcji niż później. I to jakiej akcji! Im bardziej się zagłębiałam tym większe miałam wrażenie, że czytam dobrą książkę sensacyjną. Słowem - rewelacja.
Wynika z tego, że "Zbrojni" są zarówno dla wielbicieli fantasy jak i dla tych, którzy nie pogardzą dobrą książką akcji.
(cytaty pochodzą ze "Zbrojnych" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)

"Potrafił myśleć kursywą. Takich ludzi należy obserwować uważnie." (o Edwardzie d'Eath)
"Rzeka Ankh jest prawdopodobnie jedyną rzeką na świecie, na której śledczy mogą wyrysować kredą obrys zwłok."
Okazuje się, że niechęć do innych ras nie jest domeną jedynie Ziemi. Walki na tym tle występują również na Dysku. A może przede wszystkim w Ankh-Morpork. Żeby uspokoić niepokoje w mieście Patrycjusz nakazuje przyjąć do Straży Miejskiej krasnoluda, trolla i (przez większą część miesiąca) kobietę.
To kolejny tom opowieści o Świecie Dysku, w którym spotykamy nocną zmianę Straży. Minął rok od wydarzeń opisanych w "Straż! Straż!". Kapitan Vimes dosłownie za dwa dni ma odejść do cywila z powodu ślubu z lady Ramkin, a kapral Marchewa, kapral Nobbs i sierżant Colon mają być jego gwardią honorową podczas uroczystości.
Kolejny tom, w którym wyobraźnia autora nie zawiodła. I, oczywiście, jego humor. Na początku wydawało mi się, że Edward d'Eath będzie pełnił jakąś bardziej znaczącą rolę w fabule, ale okazało się, że jego postać była potrzebna bardziej do zawiązania akcji niż później. I to jakiej akcji! Im bardziej się zagłębiałam tym większe miałam wrażenie, że czytam dobrą książkę sensacyjną. Słowem - rewelacja.
Wynika z tego, że "Zbrojni" są zarówno dla wielbicieli fantasy jak i dla tych, którzy nie pogardzą dobrą książką akcji.
(cytaty pochodzą ze "Zbrojnych" w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












