Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura egipska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura egipska. Pokaż wszystkie posty

Chicago - Ala al-Aswani

wtorek, 31 sierpnia 2010


Wbrew pozorom to nie jest opowieść o mieście, to opowieść o ludziach. O tych, których los pokierował do życia w Chicago.

Szajma i Tarik - doktoranci w Katedrze Histologii Uniwersytetu Illinois. Spotkali się w Chicago, w akademiku, przy okazji małego pożaru wywołanego przez kobietę. Obydwoje bardzo zdolni (w innym przypadku nie mieliby szans na zagraniczne stypendium), ale samotni i zagubieni w obcym mieście. Profesor Rafat Sabit - wiele lat temu wyemigrował do Stanów i od tamtego czasu uważa się za Amerykanina. Zrzekł się nawet swego pierwotnego obywatelstwa. Profesor Muhammad Salah - kolega prof. Sabita, również wykładowca. Oszukuje się, że jest szczęśliwy, a tak naprawdę wciąż tęskni za pozostawioną w kraju, 30 lat temu, kobietą. Nadżi - przyjeżdża do Chicago, aby napisać i obronić pracę magisterską, ponieważ w jego kraju władze mu to uniemożliwiają ze względu na poglądy polityczne. Chłopak studiuje na uczelni medycznej, ale w głębi duszy jest poetą. Został jeszcze Ahmad Danana - bardziej niż robieniem doktoratu zajęty wysługiwaniem się władzy swej ojczyzny - oraz jego żona, Marwa - kiedyś wierząca w to, że spotka prawdziwego księcia, dziś rozczarowana życiem w małżeństwie. Co łączy te wszystkie osoby? Mieszkają, studiują i pracują w Chicago, ale pochodzą z Egiptu. Wyjechali, bo dostali szansę lub musieli to zrobić, aby nie stać się ofiarami reżimu politycznego. Jest jeszcze Carol - czarna dziewczyna, która traci pracę przez kolor skóry. Rasizm w czystej postaci.

To smutna książka, w której miasto jest niemym świadkiem wszystkich wydarzeń - tych całkiem prywatnych, jak romans Tarika i Szajmy, i tych publicznych, jak wizyta prezydenta Egiptu w ambasadzie. Wszyscy bohaterowie są samotni i starają się radzić sobie z tym uczuciem na różne sposoby, mniej lub bardziej skuteczne.

Rację ma prof. Marek Dziekan pisząc w przedmowie, że autor książki fantastycznie snuje opowieść. Opisy wcale się nie dłużą, a wręcz chciałoby się je czytać jeszcze i jeszcze. Są żywe, fikcja miesza się tutaj z realnością. Nie zgadzam się natomiast z twórcą opisu książki na okładce, który sugeruje, iż Rafat wścieka się na córkę, gdy ta przeprowadza się do chłopaka, bo w głębi duszy wciąż jest Arabem - mimo że uważa się za Amerykanina. Każdy, bez względu na wyznanie czy narodowość, by się wściekł gdyby jego córka wyniosła się do najgorszej dzielnicy w mieście, aby zamieszkać tam z nierobem i narkomanem.

Trochę mi się nie podobało mocne podkreślenie rasizmu przez autora. Nie byłam w Chicago, więc nie wiem czy pisarz trochę przesadził, ale myślę, że jednak jest to zjawisko bardziej wielowarstwowe niż zostało przedstawione. Mogę się mylić. Ale książkę, mimo wszystko, polecam.

Złoty rydwan - Salwa Bakr

poniedziałek, 26 lipca 2010


Poruszająca historia (a właściwie poruszające historie) kobiet odbywających kary w egipskim więzieniu.

Złoty rydwan to pojazd, którym jedna z więźniarek, Aziza, chce ulecieć do Raju zabierając ze sobą najbardziej sprawiedliwe (sic!) i najbardziej doświadczone przez życie współwięźniarki. Kobiety zamieszkujące więzienie pochodzą z różnych warstw społecznych, a na sumieniu mają różnego rodzaju przewinienia - często morderstwa i kradzieże, ale też np. żebractwo. Aziza skazana na dożywocie ma mnóstwo czasu, aby raz po raz we wspomnieniach przeżywać to, co ją spotkało i przygotować do podróży rydwan.

Narratorka w niezwykle obrazowy sposób przedstawia sylwetki poszczególnych więźniarek. Często wydaje się, że zbrodnie przez nie popełnione są całkowicie usprawiedliwione i wręcz przysłużyły się światu, a na pewno ich zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Po raz kolejny też widzimy, że pozycja kobiety w świecie arabskim, owszem, jest niższa od pozycji mężczyzny, ale bardzo często uwarunkowana przez same kobiety.

"Złoty rydwan" to nie jest tradycyjna powieść. Ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie, ale stanowi jakby inny wymiar tego gatunku. We wstępie poznajemy Azizę (i nie mam tu na myśli wstępu napisanego przez prof. Marka M. Dziekana), w rozwinięciu historie jej współwięźniarek, które według Azizy godne są podróży złotym rydwanem, a zakończenie to wyruszenie rydwanu w podróż. Powieść zrobiła na mnie spore wrażenie. To niezwykłe studium kobiecości dążącej do spełnienia swoich marzeń i do lepszego życia.


Symboliczna opowieść osadzona w beduińskiej rzeczywistości.

Opowieść snuje tytułowa Fatima, pięcioletnia córka wodza plemienia. Dziewczynka, mimo swego niezbyt imponującego wieku, całkiem sprawnie opowiada o tym, co dzieje się w części wioski przeznaczonej dla kobiet. Nie ma tutaj pomiatania kobietami przez mężczyzn, które często kojarzy się ze światem arabskim. Jedynymi osobami, przez które kobiety uważane są za nic są - inne kobiety. Fatima na kartach powieści dorasta, ale nigdy nie przestaje być samotna i nie przestaje tęsknić za wolnością. Wciąż żyje w krainie swoich fantazji.

"Namiot Fatimy" wciąga jak studnia, w której chowa się tytułowa bohaterka. Wciągają opowieści, piosenki, kobiecy świat zupełnie inny od tego naszego, europejskiego. To niepowtarzalne doznanie pozwalające spojrzeć na ten świat inaczej niż dotychczas. Może czasem zbyt symboliczna, ale niezwykle poetycka opowieść.

Twitter

Instagram

Wyświetl ten post na Instagramie.

Co tu się...? #mrok #gusła #dziady

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo