Pożegnanie z Afryką - Karen Blixen

wtorek, 3 listopada 2009


Pięknie się Karen Blixen pożegnała z Czarnym Lądem. Można jej pozazdrościć przygody. Choć z jej opisu wynika, że prowadzenie plantacji kawy na wysokości, która drzewkom kawowym nie sprzyja, nie jest łatwą sprawą. Musiała być silną kobietą, którą można stawiać za wzór. Silną psychicznie. Musiała stawiać czoła przeciwnościom losu, które niejednego mężczyznę by załamały.

To, co w wielu książkach nudzi, tutaj zaskakuje. Tutaj z przyjemnością czyta się to, co w wielu innych utworach się omija. Opisy przyrody. Zmora uczniów czytających lektury (przychodzi mi tu na myśl Nad Niemnem Orzeszkowej...). W Pożegnaniu z Afryką opisy natury wciągają. Ja się czułam jakbym razem z narratorką przemierzała góry Ngong i jakbym razem z nią obserwowała lwy.

Naprawdę udana proza. To, co nie przypadło mi do gustu, to nic bezpośrednio związanego ze stylem pisarki, a z samą jej osobą. W końcu książka jest autobiograficzna, więc zakładam, że jej stosunek do Kikujusów, Masajów i innych tubylców był faktycznie taki, jak go opisała. Feudalny. Bardzo mocno, choć może nie do końca wprost, zaznacza swoją wyższość wobec tych ludzi. Ale to może wcale nie kwestia miejsca. Pewnie w Europie wobec swoich służących też by się tak zachowywała. Co nie oznacza, że nie pomagała mieszkańcom swojej farmy. Wręcz przeciwnie.

Pożegnanie z Afryką wzbudziło we mnie poważną wątpliwość, która czaiła się od dawna na skraju mojej świadomości, a teraz się skrystalizowała. Skąd w białym człowieku tak silne przekonanie, że wszystko, co on wymyśli, jest dobre dla wszystkich. Na siłę narzucając mieszkańcom Czarnego Lądu swoje prawa i zwyczaje zabrał im cząstkę ich samych. Dlaczego moralność białych ma być lepsza od moralności czarnych? Biały człowiek za bardzo uwierzył, że panuje nad światem.

Lektura dla wszystkich.
Share /

6 komentarzy

  1. Książki niestety nie czytałam, ale film mnie urzekł. Krajobrazy są rzeczywiście fantastyczne. Jakkolwiek w sferze moich podróżniczych marzeń przeważa Europa (wyłazi ze mnie realizm i wygodnictwo) to nie miałabym nic przeciwko podążeniu szlakiem Karen Blixten.

    OdpowiedzUsuń
  2. @guciamal: A ja chyba nie oglądałam filmu, muszę to nadrobić. Wydaje mi się, że jest to jeden z ulubionych filmów mojej Mamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapewne jestem w wieku twojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Mama jest dokładnie w połowie drogi między 50. a 60. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym napisać, że jestem w połowie drogi miedzy początkiem a końcem, ale aczkolwiek to realne, to mało prawdopodobne :),

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo