Milczące Morze - Clive Cussler, Jack du Brul

piątek, 12 listopada 2010


Wypożyczyłam tę książkę, bo po przeczytaniu opisu na pierwszej stronie pomyślałam, że dawno nie czytałam żadnej książki przygodowej i może warto byłoby to nadrobić. Ale chyba spodziewałam się czegoś innego...

Głównym bohaterem jest prezes Juan Cabrillo, kapitan statku Oregon. Statku, który z zewnątrz wygląda jak kupa złomu, ale pod pokładem znajdziemy wszystko co może zaoferować współczesna nauka i technika. Korporacja, której twórcą jest Cabrillo, podejmuje się zadań, których nikt inny nie może się podjąć, bo zadania te są zbyt trudne lub zbyt ściśle tajne, aby wykonać je mogło np. CIA. Ale prezes nie wykonuje zleceń sam. Pod swoim dowództwem ma najlepszych, którzy byli zbyt dobrzy do pracy w rządowych jednostkach.

Zaczynamy w 1941 r., kiedy to pięciu braci szuka skarbów, które, według legendy, pewien korsarz ukrył na wyspie należącej do ich rodziny. Nie udaje im się do niego dotrzeć, ale zagadka powraca po ponad 50-u latach. Jej echo pojawia się w argentyńskiej dżungli, przez którą przedziera się Cabrillo wraz ze swoją załogą, aby odzyskać fragment rozbitego satelity. Z tej scenerii jakby wprost z "Jądra ciemności" (lub "Czasu Apokalipsy") przenosimy się na Antarktydę gdzie zagadka zdaje się mieć rozwiązanie. Cabrillo i jego kompanii dysponują wszystkim co jest im potrzebne - poza czasem do stracenia.

Wszystko w tej książce jest epickie. Sądzę, że mógłby na jej podstawie powstać film, który przyciągnąłby widzów do kina mnóstwem efektów specjalnych, a pirotechnicy na pewno nie nudziliby się przy jego produkcji. Oregon ma na pokładzie wszystkie cuda techniki - może nawet takie, które jeszcze nie zostały wymyślone i skonstruowane. A sam prezes jest niesamowicie inteligentny, wysportowany (ma sztuczną nogę, ale nie przeszkadza mu to biegać jak gepard) i wyszkolony.

Może gdyby był to film, to nie raziłyby tak braki fabularne. Ale od książki wymagam czegoś innego niż od filmu. Większość elementów była mocno naciągana, a Stany Zjednoczone jawią się jako bojownik o wolność i sprawiedliwość na świecie.

Takie sobie to było.

Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo