Karaibska tajemnica - Agatha Christie

piątek, 14 stycznia 2011


Zawsze kiedy biorę do rąk książkę Agathy Christie czuję się jakbym wróciła do domu po długiej nieobecności. Nie inaczej było tym razem.

Panna Marple wypoczywa na Karaibach zwanych również Indiami Zachodnimi. Dni upływają jej na wygrzewaniu zbolałych stawów w słońcu, robieniu na drutach oraz rozmowach ze współmieszkańcami hotelu. Od jednej z takich rozmów zaczyna się książka - major Palgrave opowiada staruszce różne historie, w tym jedną o mordercy. Już ma pokazać rozmówczyni zdjęcie rzekomego winnego kiedy zauważa coś ponad jej ramieniem i pospiesznie chowa fotografię do portfela. Domyślacie się już zapewne, że niedługo potem major zostaje odnaleziony martwy. Ale to nie ostatnie morderstwo na wyspie. Panna Marple zaczyna analizować sytuację.

Wiadomo, starsza pani to nie Herkules Poirot, ale tak naprawdę niewiele mu ustępuje. Świetnie łączy ze sobą fakty i wyciąga wnioski, a przy tym nie ma bzika na punkcie symetrii. W jej przypadku doskonale sprawdza się powiedzenie, że pozory mylą. Ludzie patrząc na nią widzą miłą, starszą panią, nie widzą gonitwy jej myśli.

Cóż można powiedzieć o "Karaibskiej tajemnicy"? Kolejna świetnie skonstruowana intryga, logiczna i w żaden sposób nie "udziwniona". Poza tym książki Christie bardzo dobrze pokazują klasowość społeczeństwa angielskiego, która niezmienne mnie bawi, ale to już kwestia kultury, w której zostało się wychowanym.

Niech ostateczną rekomendacją będzie to, że czytałam tę książkę już drugi raz (ale w sporym odstępie) i to zamiast uczyć się do sesji. Po prostu tradycyjnie dobra Agatha Christie.

Share /

4 komentarze

  1. Ustępuje? Też coś, panna Marple jest trzy razy lepsza od tego małego Belga! ;)

    "Karaibską tajemnicę dosyć lubię, chociaż bardziej chyba podobało mi się powiązana z nią "Nemezis". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Ja niezmiennie pozostaję fanką Poirot ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Karaibską tajemnicę" czytałam już bardzo dawno temu i słabo ją pamiętam. W biblionetce oceniłam ją na 4, więc wygląda na to, że mi się podobała. Chociaż to, że jej nie pamiętam nie świadczy o niej dobrze ;>.
    A moją ulubioną książką Christie jest "Godzina zero" :). Chyba dlatego, że to nie jest tak klasycznie skontruowany kryminał :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ogóle bardzo szybko zapominam o czym były książki, m.in. po to powstał ten blog - żeby mieć chociaż zarys tego, co przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo