Cichym ścigałam go lotem... - Joe Alex

niedziela, 13 listopada 2011

Długi weekend dobiega końca, a dla mnie oznacza to kolejne czytadło przeczytane w pociągu. Żeby nie było, że w podróży to tylko czytadła - w drodze powrotnej do Łodzi czytałam "Lot nad kukułczym gniazdem".

Ale póki co - kolejny kryminał Joe Alexa, bez którego literacki świat by się nie zawalił, ale o ileż nudniejsza byłaby moja podróż.

Tym razem Joe Alex, pisarz, zostaje wezwany przez swego przyjaciela ze Scotland Yardu, Beniamina Parkera, do rozwiązania zagadki śmierci znanego ekonomisty, a w wolnym czasie zapalonego entomologa. Jeśli ktoś przed śmiercią zostawia list pożegnalny, można byłoby sądzić, że popełnił samobójstwo. Nie zawsze jednak sprawa jest taka prosta i oczywista, a szczególnie w książkach, w których do akcji wkracza znany detektyw - choćby i amator. Tak jest też tym razem - sprawa się komplikuje, ale wyćwiczony umysł jest sobie w stanie poradzić z zakrętami w śledztwie w niespełna trzy godziny. A potem wrócić do domu i dokończyć przerwany sen.

Przyjemnie się czyta te niewymagające głębszego zaangażowania kryminały, ale kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad pewnymi sprawami, to wychodzą niedoróbki. No bo powiedzcie sami - co to za stróże prawa, którzy nie potrafią poradzić sobie ze śledztwem i muszą prosić o pomoc pisarza specjalizującego się w kryminałach? Niechby on był chociaż prywatnym detektywem. Choć wtedy książki prawdopodobnie stałyby się jeszcze bardziej sztampowe. Jeśli natomiast chodzi o samą zagadkę - bawiłam się nieźle. Nie próbowałam też zgadnąć kto jest mordercą, mimo że możliwości było niewiele. Pewnie i tak by mi się to nie udało, a poza tym lubię elementy zaskoczenia.

Joe Alex na wyżyny literackie się nie wznosi, ale przecież nie wszystkie utwory muszą, czy nawet powinny. Bo gdyby tak było, to skąd wiedzielibyśmy czym te wyżyny są? Jako kryminał "Cichym ścigałam go lotem..." spełnia swoją rozrywkową powinność.
Share /

8 komentarzy

  1. Dka mnie wyżyny literackie, to książki po których przeczytaniu czuję lekki niedosyt. W tym przypadku nie mam pojęcia co mnie czeka, ale okładka jest paskudna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że z okładką nie jest tak źle. Natomiast, chyba niestety, okładka potrafi mnie skutecznie do książki zniechęcić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już to pisałam, ale się powtórzę :) bardzo lubię tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie powtarzanie się w komentarzach nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Alexa od szczenięcych lat :) Wszystkie jego kryminały mam na półce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Joe Alex a raczej Andrzej Słomczyński to jeden z moich ulubionych pisarzy kryminałów..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A nawet Kazimierz Kwaśniewski podobno.

    Dzisiaj, a najpóźniej jutro pojawi się opinia o kolejnej książce Alexa, bo jakoś nie miałam ostatnio czasu, żeby przeczytać coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo