Kobieta, która wyszła za chmurę - Jonathan Carroll

środa, 20 czerwca 2012

Jakoś nie mogę znaleźć czasu, żeby napisać chociaż kilka słów o tej książce. Najgorsze jest to, że już zapominam jakie były moje wrażenia i odczucia tuż po jej przeczytaniu...

Przeczytałam ostatnio, że opowiadania są niemodne (tak samo jak dialogi) i że wydawcy wolą powieści. A czytelnicy? Ja bardzo lubię opowiadania, ale mnie nikt o zdanie nie będzie pytał.

A "Kobieta, która wyszła za chmurę" to właśnie zbiór opowiadań. Tak mi się właśnie przypomniało, że moja przygoda z Jonathanem Carrollem zaczęła się 11 albo 12 lat temu właśnie od krótkiej formy - wypożyczyłam wtedy z biblioteki zbiór "Upiorna dłoń", który mnie urzekł. Czy opowiadania z "Kobiety..." mnie urzekły? Nie tak jak wtedy, ale miło było wrócić do stylu Carrolla. Opisy związków i relacji damsko-męskich zdają się być jego domeną, stara się wniknąć w uczucia swoich bohaterów. I być może nawet mu się to udaje, ale z przykrością muszę stwierdzić, że chyba tym razem u mnie to jakoś nie "zaskoczyło". A przykrość jest wywołana faktem, że Jonathan Carroll przez wiele lat był moim ulubionym pisarzem. Chyba jednak są autorzy, z których się wyrasta...

To jednak nie znaczy, że teraz odradzam kontakt z twórczością Amerykanina. Wciąż uważam, że "Kraina Chichów" czy "Śpiąc w płomieniu" warte są przeczytania, ale "Kobietę..." potraktowałabym raczej jako ciekawostkę. Owszem, są tutaj dobre opowiadania w znanym fanom pisarza stylu, tytułowe jest chyba najlepsze. Są też trochę słabsze (a właściwie takie, które mniej mi się podobały), ale to prawdopodobnie nieuniknione. Natomiast czytając ani na chwilę nie zapomniałam z czyją książką mam do czynienia - elementy magiczne jak zwykle obecne.

Fani Carrolla i tak przeczytają, a tym, którzy nie znają jeszcze jego twórczości na początek polecam jednak wspomnianą już "Krainę Chichów".

PS. Wkurza mnie, że ostatnio niektórzy wydawcy zmuszają mnie do kupowania książek w twardej oprawie nie wypuszczając części książek w miękkiej.
Share /

9 komentarzy

  1. A to dobrze, że jednak na Targach Książki, przed rozdawaniem autografów przez Carolla kupiłam Krainę Chichów, a nie zbiór opowiadań. Byłaś może też?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety musiałam po raz kolejny odpuścić sobie Targi Książki :/ Ale mam nadzieję, że w przyszłym roku w końcu uda mi się tam dotrzeć ;)

      Usuń
  2. Kiedyś bardzo lubiłam Carolla i czytałam kilka książek, począwszy właśnie od "Krainy Chichów". Bardzo ciekawe i inne, ale na dłuższą metę trochę mi się chyba przejadły.
    Opowiadania są niemodne, bo nie ma w nich miejsca na lanie wody, a tym samym trzeba się bardziej skupić i wysilić przy lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie wiem czy mi się przejadły, czy wyrosłam... Grunt, że czytanie twórczości Carrolla już nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś.
      A z tymi opowiadaniami to pewnie masz rację. Ech. Generalnie żyjemy w czasach, w których to właśnie krótka forma powinna mieć przewagę nad dłuższą, bo przecież wszystko pędzi do przodu. Ale może zbyt logicznie do tego podchodzę ;)

      Usuń
    2. Ale z krótkiej formy której się nie przemyśli nic nie wynika, a w powieściach (w większości) wszystko jest podane na tacy, bo jest duuużo miejsca na łopatologię. Zmęczeni ludzie wybierają bezrefleksyjną, długą książkę, czyli przesuwanie wzrokiem po stronach - i sukces grubych czytadeł na jedno kopyto murowany! Można nawet przysypiać podczas lektury :)

      Usuń
    3. Jakoś mi się skojarzyło z tymi wszystkimi słynnymi opisami przyrodami występującymi w szkolnych lekturach ;) Tam też można było przesunąć wzrokiem, przysnąć lub przekartkować. Podobno ;) Bo ja zawsze czytałam wszystko od deski do deski ;)

      Usuń
  3. Dostałam ten zbiór opowiadań na Gwiazdkę i zbieram się powoli do niego. Podobnie jak Ty, kiedyś uwielbiałam Carrolla. "Krainę Chichów" nadal uważam za jedną z ulubionych powieści, a w Internecie posługuję się pseudonimem Pinsleepe. :) W każdym razie kiedy dużo później zabrałam się za jedną ze starszych powieści Carrolla, już mnie tak nie wciągnęła. Jednak "Kobietę..." na pewno przeczytam, tym bardziej jeśli twierdzisz, że większość opowiadań jest dobra. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chętnie wróciła do wspomnianych powieści, ale wciąż jest tyle nieprzeczytanych książek... ;)

      Usuń
    2. Zwykle też tak twierdzę, ale mam parę tytułów, które muszę sobie co jakiś czas przypomnieć. Na szczycie tej listy jest "Cud w Carville", który gorąco polecam, chociaż znaleźć go można już tylko w bibliotekach i na Allegro.

      Usuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo