Merde! Chodzi po ludziach – Stephen Clarke

czwartek, 24 grudnia 2015


To kolejna książka z cyklu Merde!, traktująca o przygodach pewnego Anglika w… A nie, tym razem nie we Francji, lecz w Stanach Zjednoczonych. Paul West przemierza służbowo USA od Nowego Jorku do Los Angeles, a razem z nim nasi starzy znajomi – Aleksa (jego dziewczyna), Jake (jego przyjaciel) oraz Elodie (jego, hm… córka jego byłego szefa).

"Paul przemierza USA" brzmi co najmniej jakby jadąc przez Stany co kilkadziesiąt mil wysiadał z samochodu i kontemplował krajobraz, a potem zadowolony wracał do swego Mustanga, czy czym tam Amerykanie jeżdżą, i jechał dalej – oczywiście w stronę zachodzącego słońca. No cóż… Właśnie tak to nie wygląda.

A kuku!
Nasz bohater jest zobowiązany zapłacić grzywnę za nieprzetłumaczenie w swojej paryskiej herbaciarni angielskich nazw posiłków na francuski, ale żeby to zrobić musi gdzieś zarobić trochę pieniędzy. Całe szczęście, dostaje z Zasobów Turystycznych Wielka Brytania (cóż za chwytliwa nazwa…) propozycję zorganizowania dla Londynu amerykańskiej części kampanii promocyjnej, która ma pomóc miastu wygrać konkurs na Turystyczną Stolicę Świata. Dla Paula zabrzmiało to jak możliwość wyjścia z kłopotów finansowych, tym bardziej, że za wygraną obiecano mu okazały bonus, więc nie wahał się zbyt długo. I tak oto wyrusza w podróż, która od początku nie układa się tak jak powinna, ale dla czytelnika stanowi niezłą rozrywkę.

I wszystko byłoby w porządku gdyby w zamyśle miał to być zbiór luźno powiązanych ze sobą scenek, ale jako ciągła fabuła trochę się nie sprawdza. Dlaczego? Bo ciężko znaleźć sens… Właściwie nie wiadomo jakie są dokładnie reguły konkursu, w którym Wielką Brytanię reprezentuje Paul, imprezy przez niego organizowane są zabawne, ale mało wiarygodne, nie czuć, aby to wszystko do czegoś prowadziło. Zatem jako zbiór skeczy – tak, jako opowieść z czymś więcej niż szkielet czy też proteza fabuły – nie do końca.

Ale kolejną książkę z serii Merde! też przeczytam, bo, mimo wszystko, dobrze się przy nich bawię.

Motto odnoszące się nie wiem do czego...
PS. Korzystając z okazji chciałabym wszystkim Czytelnikom bloga, ale też wszystkim Czytelnikom w ogóle, złożyć serdeczne życzenia zdrowych i zaczytanych Świąt Bożego Narodzenia :)
Share /

2 komentarze

  1. Czytałam z tej serii tylko "Merde! Rok w Paryżu" i wspominam tę lekturę bardzo pozytywnie, lekka, z poczuciem humoru. Pozostałe części jeszcze przede mną;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jak co roku - #pyrkon z góry #poznań

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo