Zaginiona - Karin Alvtegen

niedziela, 22 sierpnia 2010


"Zaginiona" to mój debiut jeśli chodzi o świadomy wybór literatury skandynawskiej. Świadomy na tyle, że idąc do biblioteki wiedziałam, iż wypożyczę coś napisanego w tamtych rejonach świata. Całkiem nieźle trafiłam.

Sybilla mieszkała w luksusowym domu i miała widoki na odziedziczenie fortuny. Ale miała też despotyczną matkę i ojca, który niespecjalnie interesował się swoją córką. Po tym jak rodzice postanowili oddać jej dziecko do adopcji Sybilla uciekła zamykając za sobą drzwi do przeszłości. Od 15-tu lat żyje wśród sztokholmskich bezdomnych. Ze względu na pieniądze, które raz w miesiącu matka zostawia jej w skrytce pocztowej, aby uciszyć swe sumienie (prawdopodobnie - choć ten wątek nie został do końca wyjaśniony), zostaje przez nich nazwana królową Smalandii. Od czasu do czasu funduje sobie kolację i nocleg w hotelu. Na koszt kogoś spotkanego w hotelowej restauracji. Nie inaczej jest tym razem. Problem w tym, że rano okazuje się, iż mężczyzna został w swoim pokoju zamordowany.

Sybilla musi się ukrywać, bo uciekać nie ma dokąd. A ja ukrywałam się razem z nią. Co prawda podczas lektury adrenalina nie wytwarzała mi się w ilościach hurtowych, ale, szczególnie pod koniec, trochę jej trafiło do krwi. Oprócz czystej akcji dostajemy od autorki fragmenty, w których dokonuje retrospekcji - możemy się przekonać, co popchnęło Sybillę do ucieczki z domu, a także otrzymujemy dostęp do wybranych myśli mordercy.

Chyba większe wrażenie zrobiły na mnie opisy domu Sybilli niż jej obecnego życia. Naprawdę wściekałam się na jej matkę, a także na nią samą przez tę jej bierność. Ale to kwestia wychowania. Niemniej, książka powinna wzbudzać emocje, a ta wzbudza. I czyta się ją jednym tchem.

Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Jak co roku - #pyrkon z góry #poznań

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo