
"W Azji" to zbiór tekstów Terzaniego powstałych w latach 1965 - 97. Teksty te to reportaże, ale stanowią też jakby pamiętnik z podróży reportera do miejsc, w których tworzyła się historia kontynentu sąsiadującego z Europą, a tak bardzo innego.
Przed większością tekstów jest krótka nota od autora, dzięki której dowiadujemy się nieco o okolicznościach ich powstawania. A same reportaże to świetny zapis tego, co w Azji działo się w ciągu ostatnich 30-tu lat XX-ego wieku. Terzani zaczyna od niepokojów i walk w Wietnamie, Kambodży i Laosie, a kończy na przekazaniu Hongkongu spod władzy Wielkiej Brytanii pod władzę komunistycznych Chin. W międzyczasie czytamy o innych konfliktach, o innych krajach Azji, a także o wielu znanych na całym świecie osobach, osobowościach właściwie (Dalajlama, Matka Teresa, Mahatma Gandhi, Mao...).
Ale Azja, oprócz konfliktów i biedy, to także rozwinięte technologie oraz, zupełnie inna od europejskiej, bogata kultura. Terzani stara się nam przybliżyć azjatycki sposób myślenia i postrzegania, w którym twarz jest maską, a traci się ją kiedy zostaje zaburzona harmonia stosunków (dla porównania: w naszej kulturze utrata twarzy następuje kiedy ktoś odkryje, że kłamiemy). Jednak dla mnie, Europejki, część działań Azjatów jest co najmniej śmieszna, a często po prostu dziwna. Nie rozumiem ich.
Teraz ciekawostka, która częściowo obrazuje powszechne w Azji upodobanie do działań kolektywnych i spychanie na margines jednostek. W Japonii nawet przestępczość musi być dziełem grupy. Jakuza (japońska mafia) generalnie nie jest ścigana przez policję (jest niczym pratchettowska gildia złodziei i skrytobójców). Jeśli natomiast ktoś zechce działać sam, bardzo szybko zostanie przez mafię wystawiony funkcjonariuszom.
Miałam nadzieję, że w książce odnajdę więcej ciekawostek antropologicznych, ale i tak nie jestem zawiedziona. Dostałam dużo konfliktów - widocznie taka jest Azja. Przede wszystkim trudna do zrozumienia dla kogoś, kto nigdy tam nie był.
Brak komentarzy
Prześlij komentarz