Królowa Głodu - Wojciech Chmielarz

poniedziałek, 28 lipca 2014

Dzisiaj zapraszam Was gdzieś… Nie wiadomo do końca gdzie, bo nigdzie nie zostało to sprecyzowane. Jesteśmy w miejscu, w którym można spotkać obywateli różnych nacji porozumiewających się prawdopodobnie w jakimś esperanto, bo nikt nie ma problemów ze zrozumieniem przedstawicieli innych narodów. Czasy są ciężkie, postapokaliptyczne, w klimatach fantasy. Walka o wpływy jest obecna na równi z walką o zasoby i o zaspokojenie urażonej ambicji. Witajcie w Kaźni, Kuźni i kilku jeszcze miejscach.

Do jednego z wymienionych wyżej miast (trudno mi było zapamiętać które jest które) przybywa pewien Holender poszukujący pewnego bunkra. Miejscowi kierują go do pewnego Polaka, który rzekomo jest najlepszym łowczym w okolicy i żadne bezdroża nie są dla niego obce, więc za odpowiednią opłatą powinien pomóc naszemu bohaterowi znaleźć owo miejsce. W międzyczasie miejscowy szeryf, Siren, próbuje odebrać Lisieckiemu, wspomnianemu Polakowi, dziewczynkę, którą ten się opiekuje, ponieważ istnieje podejrzenie, że jest Widzącą (dum dum dummm), ale pojawienie się obcego sprawia, że szeryf zaczyna się martwić, czy oby ten Holender nie będzie chciał zająć jego miejsca… Jakby tego było mało coraz częściej, coraz bliżej i coraz większymi hordami pojawiają się chudzielce, a coraz więcej mieszkańców miasta zaczyna chorować na głód. Same nieszczęścia.

Nieszczęśliwi są również bohaterowie: płascy, papierowi, niespójni… Nie miałam żadnych oczekiwań względem nich, ale gdybym je miała, to na pewno nie takie. Ponadto miałam wrażenie, że niektóre postacie zostały wprowadzone tylko po to, żeby na końcu można było napisać o nich jedno zdanie wymyślone prawdopodobnie na początku pisania powieści. Słyszałam, że niektórzy pisarze rzeczywiście wymyślają zakończenie na początku, a potem dobudowują do tego resztę, ale nie znaczy to, że w każdym przypadku taka metoda działania jest pożądana… I do tego niby jest zachowana ta zasada, że jak się wprowadzi jakąś postać, to należy napisać co się z nią stało - nawet jeżeli była mało istotna, ale niektóre wątki zostały zamknięte jednym, nic nie mówiącym zdaniem, które można byłoby przypasować do dowolnej historii.

Królowa Głodu nie jest totalnym gniotem, ale jak dla mnie zabrakło trochę dopracowania szczegółów i pogłębienia tak świata, jak charakterów postaci. I z tego powodu nie polecam tej książki. Mnie ona znużyła.

I jeszcze te wszędobylskie literówki… Dlaczego ebooki mają tak słabą korektę?... (i nie mam na myśli tego jednego, bo to się akurat nagminnie zdarza we wszystkich)
Share /

10 komentarzy

  1. "Dlaczego ebooki mają tak słabą korektę?" - Dobre pytanie, też często się z tym spotykam (niestety). A chętnych do korekty i jednocześnie wykształconych osób przecież nie brakuje, znam absolwentki edytorstwa, które nie mogą znaleźć pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takim osobom trzeba będzie odpowiednio zapłacić za ich wiedzę i umiejętności. Myślę, że wszystko rozbija się o pieniądze. Aczkolwiek zawsze mnie zastanawia (a jakoś wciąż nie udało mi się tego sprawdzić) czy w papierowych wydaniach książek też występują takie błędy.

      Usuń
    2. W papierowych też się zdarzają, ja na ogół trafiam na nie w tych nowych wydawnictwach (raz znalazłam w książce dwa błędy ortograficzne, sprawdziłam i okazało się, że aż trzy osoby zajmowały się korektą). Pewnie masz rację z tymi motywami pieniężnymi.

      Usuń
  2. Dziękuję za dodanie do blogrolla:)

    Co do e-booków to może nie jest to wina korekty, tylko przeformatowania na epub? Chociaż w Nikodemie Dyzmie znalazłam koszmarnego babola: wziąść. A fe! (wydawnictwo znane z opracowań, niestety)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę :) Dopiero teraz mam czas trochę poogarniać bloga, bo przez ostatni rok było tyle innych rzeczy do zrobienia w "prawdziwym życiu" ;)

      A co do błędów to właśnie - chodzi nie tylko o literówki, które zdarzają się nagminnie (właściwie dlaczego zmienianie formatu miałoby mieć na to wpływ?), ale też o błędy ortograficzne :/ Czasem się zastanawiam czy to ja mam rację, czy może zasady ortograficzne się zmieniły... ;)

      Usuń
  3. To prawda, czytanie e-booków bywa bolesne. :-\
    Szkoda, że książka wypada tak miernie, bo opis fabuły jest ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie powaliła, to prawda. Może nawet miała momenty, ale to za mało.

      Usuń
  4. A jak zobaczyłam okładkę to myślałam, że to będzie coś naprawdę dobrego i klimatycznego. Nie lubię płaskich bohaterów, niespójności, więc wygląda na to, że to książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nawet za bardzo okładce nie przyglądałam, bo kupiłam tę książkę w pakiecie BookRage ;)

      Usuń

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo