Cylinder Heidelberga - Jonathan Carroll

niedziela, 30 sierpnia 2009


Zbiór opowiadań, na który długo polowałam. W końcu się udało i mam już za sobą jego lekturę.

Czarujący. Magiczny jest ten zbiór. Doskonale wpisujący się w styl Carrolla. Autor serwuje nam opowiadania w dużej mierze dotyczące śmierci. Ale nie bólu i cierpienia, a tego, co może człowieka czekać po przysłowiowej drugiej stronie. Właściwie każde z tych opowiadań mogłoby stanowić podstawę do napisania oddzielnej powieści. Zresztą ostatnie w tym zbiorze stanowi pierwszy rozdział kolejnej, po "Cylindrze Heidelberga", książki - "Białe jabłka". Poza tym Carroll głównym bohaterem dwóch innych opowiadań ze zbioru czyni Vincenta Ettricha - późniejszą główną postać, wspomnianej już, kolejnej powieści. I jeszcze jeden plus opowiadań - są krótkie (poza jednym), nie rozwlekają niepotrzebnie fabuły.

Mnie najbardziej podobały się dwa opowiadania - "Język niebios" i tytułowy "Cylinder Heidelberga".

Pierwsze z bardzo prozaicznego powodu - jego akcja toczy się w Warszawie. Ale nie tylko dlatego. Klimat.

Drugie (najdłuższe w zbiorze), ponieważ podoba mi się sposób, w jaki autor opisuje Piekło i co mogłoby się stać, gdyby nagle okazało się, że nie ma w nim miejsca dla kolejnych potępieńców. A oprócz tego zaskoczyło mnie nieco zakończenie. Przypadło mi do gustu.

Być może zbiór "Cylinder Heidelberga" nie zasługuje na to, żeby wywyższać go ponad inne, ale trzyma poziom do jakiego przyzwyczaił mnie Jonathan Carroll. Obowiązkowa (choć trudno dostępna) pozycja dla wielbicieli pisarza.
Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo