Kongres Futurologiczny - Stanisław Lem

piątek, 27 maja 2011


"Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia, bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne!"

Tytułowy Kongres Futurologiczny jest właściwie punktem wyjścia dla wspomnień Ijona Tichego. Bierze on udział w VIII Światowym Kongresie Futurologicznym odbywającym się w Costaricanie, a dokładniej w tamtejszym hotelu Hilton. I wszystko byłoby ok, futurolodzy porozmawialiby o zagrożeniu świata przerzucając się kolejnymi numerami akapitów swych referatów, gdyby nie zamieszki w mieście. Rozpoczyna się bembardowanie Bombami Miłości Bliźniego (BMB - bemby). Tichy wraz z kilkunastoma innymi futurologami schodzą do kanału gdzie są już pracownicy Hiltona. Wszyscy mają maski tlenowe, które pozwalają ustrzec się przed działaniem kryptochemokracji. Jednak Ijon i profesor Trottelreiner, ufni w czystość podziemnego powietrza, zdejmują maski.

Ijon Tichy budzi się w 2039 roku i musi od nowa uczyć się świata. Język się zmienił, powstały nowe słowa, a stare zmieniły znaczenie. Książki i wiedzę przyjmuje się teraz w pigułkach, ale zbyt wielka ich ilość może spowodować rozstrój żołądka. Wszędzie można spotkać roboty, również takie, którym nie chce się pracować. Jeśli natomiast chodzi o to, co się pod tym wszystkim kryje - Matrix to pestka.

"Kongres Futurologiczny" powstał w 1970 r. Obiektywnie stwierdzam, że jest to bardzo dobra książka fantastyczna. Na początku nie mogłam się jakoś przekonać, ale potem się wciągnęłam i nawet czytałam ją na dworcu W-wa Śródmieście czekając na pociąg. Stojąc z torbą podróżną. Książka pełna absurdalnego humoru. Nie jestem specjalną wielbicielką sf, ale z przyjemnością przeczytałam o przygodach Ijona Tichego.

Nie jestem też znawczynią sf, więc nie wiem czy należy się kierować moją opinią na temat tej książki. Obiektywnie - jest ok, super się czyta. Subiektywnie - nie jestem pewna czy to mój klimat.

(cytat na początku dotyczy innego zjazdu, który w tym samym czasie odbywał się w Hiltonie - Zjazdu Stowarzyszenia Wyzwolonych Wydawców)

Share /

2 komentarze

  1. Książka jest kapitalna, chyba jak dotąd to właśnie ten tytuł Lema zrobił na mnie największe wrażenia. A ten "Matrix" podskórny przeraża, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam za bardzo doświadczenie z książkami Lema, ale na naszych półkach (moich i q) czeka jeszcze kilka jego pozycji. Wszystko przede mną ;) A Matrix przeraża w każdej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo