Hollywoodzki dodo - Geoff Nicholson

sobota, 2 października 2010


Widzieliście kiedyś dodo? No właśnie. Ja też nie. A jednak ptak ten kiedyś istniał naprawdę. A Nicholson uczynił z niego bohatera literackiego (zrobił to również Lewis Carroll w swej "Alicji w Krainie Czarów").

"Hollywoodzki dodo" to jakby trzy opowieści w jednej. Pierwsza z nich to opowiedziana pierwszoosobowo historia angielskiego lekarza, Henry'ego Cadwalladera, który wraz z córką przylatuje do Los Angeles, aby ta mogła spróbować zrobić karierę jako aktorka. Druga historia, również przedstawiona pierwszoosobowo, dotyczy Ricka McCartneya, początkującego scenarzysty i reżysera, który owładnięty jest swego rodzaju obsesją. Nie jest ona specjalnie szkodliwa, mężczyzna bardzo chce nakręcić film o dodo. Trzecia opowieść, do napisania której zastosowano czas teraźniejszy, jest osadzona w XVII-wiecznej Anglii, a jej bohaterem jest William Draper, niedoszły medyk ogarnięty miłością do dodo, których hodowlę chciałby rozpocząć.

Nieco zwariowana, zazębiająca się fabuła, która, w pewnym sensie, od samego początku dąży do finału niczym w greckich tragediach, nad bohaterami natomiast ciąży fatum. Sama konstrukcja przywiodła mi na myśl "Godziny" Cunninghama. Schemat oczywiście nie jest całkowicie taki sam, ale jest podobny.

I niby wszystko, co się dzieje, jest prawdopodobne, ale jednak jakieś filmowe. Wcale nie jest to złe tak naprawdę. Jest całkiem ciekawe. Chyba nie potrafię jednoznacznie ocenić tej książki. Dla mnie najlepszym określeniem będzie "interesująca". Nie porywa, ale bohaterowie zwracając się do czytelnika czynią ciekawe, czasem zabawne spostrzeżenia. Całość, mimo że prawdopodobna, to jednak mocno nierealistyczna.

Share /

2 komentarze

  1. Trafiając na jedną Twoją recenzję znalazłam kolejne, które mnie zainteresowały. :) "Hollywoodzki dodo" stoi u mnie na półce ładnych parę lat. Dostałam go w prezencie i tak jakoś nie mogłam się do niego zebrać. Czytając Twoją recenzję mam wrażenie, że niespecjalnie cokolwiek na tym straciłam, więc jeśli kiedykolwiek książkę przeczytam to pewnie jeszcze odwlekę to w czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że niewiele z tej książki pamiętam poza tym, że czytałam ją jadąc pociągiem ;)

      Usuń

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo