Śmierć wśród róż - Mary Higgins Clark

środa, 27 października 2010


"Śmierć wśród róż" brzmi całkiem romantycznie. Paradoksalnie - bo już sam skutek jest mało romantyczny. Ale to tylko moje zdanie...

10-letnia córka Kerry McGrath, Robin, potrzebuje pomocy chirurga plastycznego ze względu na blizny, które lekko oszpeciły jej twarz w niegroźnym wypadku. Trafia do jednego z najlepszych specjalistów - do doktora Smitha.

Co byście zrobili gdybyście przy dwóch kolejnych wizytach u lekarza zobaczyli dwie kobiety o takich samych twarzach, które przypominałyby Wam trzecią, widzianą w przeszłości?

Kerry zaczęła węszyć. Pomogło jej zajmowane stanowisko - zastępcy prokuratora okręgowego. Dotarła do zamkniętej przed dziesięciu laty sprawy o morderstwo pięknej Suzanne, za które skazany został mąż ofiary. Czy aby na pewno słusznie? W tym samym czasie były mąż Kerry, Bob Kinellen, stara się wyciągnąć z poważnych tarapatów swojego bogatego klienta, który zdaje się być związany nie tylko z oszustwami podatkowymi, ale też ze śmiercią Suzanne.

Wątków i postaci jest więcej, ale nie sposób wszystkie je tu ująć. Grunt, że jest morderstwo, jest skazany, ale są też wątpliwości. Nie ma jednak żadnego oficjalnego dochodzenia, jest tylko pani prokurator, która tu i ówdzie dowiaduje się nowych faktów dotyczących "śmierci wśród róż". A zagadka tak jakby rozwiązuje się sama. Owszem, rozwiązanie może być zaskoczeniem, ale niektóre wątki, moim zdaniem, nie zostały należycie wyjaśnione.

I tyle. "Śmierć wśród róż" to nic specjalnego. Dobrze się czyta w środkach komunikacji, bo nie wymaga wielkiego zaangażowania intelektualnego. Nie jest to książka zła. Raczej przeciętna.

Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo