Cesarz - Ryszard Kapuściński

środa, 10 października 2012


W końcu udało mi się dorwać jakąś książkę boga polskiego reportażu (lub demona, lub największego oszusta), Ryszarda Kapuścińskiego. Dzisiaj kilka słów o „Cesarzu”.

Tytułowy cesarz to Hajle Selasje I, ostatni władca Etiopii, a reportaż opowiada o tym jak jego panowanie dobiegało końca. Historię poznajemy z ust osób, który były blisko władzy, obcowały z nią na co dzień, praktycznie do końca.

Historia Etiopii jest mi zupełnie obca. Kraj zawsze kojarzył mi się z Czarną Afryką – i tyle. Byłam zaskoczona kiedy przeczytałam, że do 1974 r. władzę sprawował tam cesarz. Albo jestem ignorantką, albo po prostu polskie media nie wracają do wydarzeń sprzed tylu lat, rozgrywających się na innym kontynencie. Bo i po co?

Ogólnie schemat jest znany: jest władca absolutny, dwór skupiony wokół niego, na dworze dostatek, a wokół głód i bieda. Aż w końcu coś pęka, otwiera się tama, następuje rewolucja i zmiana całego systemu albo chociaż władzy. Tak samo było w Etiopii choć ludzie z otoczenia cesarza wciąż mówią o nim z wielkim szacunkiem i potrafią znaleźć wyjaśnienie dla najbardziej absurdalnych posunięć władcy. A Kapuściński słucha, gromadzi czasowniki i imiesłowy, stosuje inwersję, właściwie pisze wierszem.

Może nie aż wierszem, ale nagromadzenie czasowników tej samej liczby i tego samego rodzaju buduje bardzo specyficzny rytm wypowiedzi. Przyznam, że pod koniec zaczęło mnie to trochę męczyć, bo chciałam się po prostu dowiedzieć co było dalej, a nie czytać o ich wiecowaniu, rąk w górę wyciąganiu, po pałacu bieganiu. Cóż, taki styl.

Spodziewałam się po Mistrzu czegoś lepszego chyba. Mam wrażenie, że jego legenda trochę przerosła pozostawioną przez niego treść. Jest w porządku, ale miałam OCZEKIWANIA, które nie zostały spełnione. Co oczywiście nie oznacza, że odradzam czytanie „Cesarza”. Wręcz przeciwnie.
Share /

6 komentarzy

  1. Najgorzej mieć duże oczekiwania przed czytaniem książki :) mnie też tak kilka rozczarowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku też się to kilka razy zdarzyło.

      Usuń
    2. Ja mam tak bardzo często - im więcej pozytywów o jakimś utworze przeczytam, tym tak naprawdę rośnie prawdopodobieństwo, że zbytnio rozbudza one moje oczekiwania i w rezultacie książka aż tak bardzo do gustu mi nie przypadnie.
      Jeśli chodzi o Kapuścińskiego, to nie mam jakiś dużych doświadczeń z jego twórczością. Ale najbardziej przypadł mi do gustu "Szachinszach".

      Usuń
    3. Ja nie mam w ogóle doświadczenia z jego twórczością, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś na niego trafię :)

      Usuń
  2. Seria Kapuścińskiego jest na mojej półce, ale ciągle brak czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie narzekam ostatnio na brak czasu. Raczej na brak chęci...

      Usuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo