Podsumowanie 2013

niedziela, 29 grudnia 2013

Zbliża się koniec roku, więc być może jest to dobry czas na podsumowania. Nie mam w zwyczaju robienia takich rachunków sumienia, ale w sumie czemu by nie spróbować?

Kiedyś wydawało mi się, że jak skończę studia i pójdę do pracy w regularnych godzinach, będę miała więcej czasu na czytanie. Naiwna ja. Okazuje się, że czasu jest mniej, bo, paradoksalnie, zrobiło się więcej obowiązków – również tych domowych. Do tego dwa razy w tygodniu chodzę na francuski, a od października również studiuję podyplomowo – zatem czytam głównie w tramwaju lub przed wyjściem do pracy (jakieś 10 – 15 minut).

To wszystko sprawiło, że w tym roku przeczytałam "zaledwie" 27 książek, ale też przesłuchałam 4 audiobooki. Nie oddzielam książek papierowych od ebooków, bo, dla mnie, treść to treść. Wśród przeczytanych przeze mnie pozycji było sporo takich, które określiłabym mianem "przeciętnie dobrych" (wiecie, takie 8/10), ale znalazły się też książki zwyczajnie słabe (Worn), jak i te naprawdę znakomite (Nawałnica mieczy: Krew i złoto). Czego czytałam najwięcej? Okazuje się, że, tak jak w gimnazjum i na początku liceum, fantasy, ale to głównie ze względu na Pieśń Lodu i Ognia, która okazała się dla mnie dosyć wciągająca (w tej chwili czytam ostatnią wydaną w Polsce część). Na drugim miejscu znalazły się książki sensacyjno-kryminalno-thrillerowe, a tuż za nimi… science-fiction. Jestem zaskoczona szczególnie tym ostatnim – co prawda to tylko 4 książki, ale generalnie nigdy nie czytałam tego typu literatury. No cóż, najwyraźniej ludzie się zmieniają i otwierają na nowe :)

W tym roku zdarzyła się ciekawa rzecz – zaczęłam oglądać więcej filmów niż kiedykolwiek wcześniej. Filmweb mi podpowiada, że było ich aż 68 (to jest liczba filmów, które obejrzałam po raz pierwszy, stan na 29 grudnia). Jeżeli dobrze policzyłam, to 11 z nich widziałam w kinie – chyba niezły wynik jak na statystycznego Polaka, któremu nikt nie funduje takich rozrywek (wiecie, potem przez tydzień tylko chleb z masłem…).

A poza tym wszystkim miałam okazję uczestniczyć w trzech fantastycznych koncertach. Wydaje mi się, że ten rok nie był taki zły jeśli chodzi o kulturę :) Aczkolwiek życzę sobie i Wam, drodzy Czytelnicy, żeby następny był jeszcze lepszy (albo co najmniej tak dobry) :)

Tak dla porządku i dla tych, którzy lubią liczby ;)
- liczba przeczytanych stron: 11 121 (nie licząc zaczętych książek)
- liczba minut spędzonych na oglądaniu filmów: 7585 (= 126 godzin 25 minut = 5 dni 6 godzin 25 minut)
Share /

2 komentarze

  1. Mój tegoroczny wynik to 100 książek - było ich trochę więcej, ale nie liczyłam podręczników akademickich, których było sporo.

    Zapraszam Cię do mojego wyzwania "Grunt to okładka", które ruszy 1 stycznia. Może zechcesz wziąć udział? :)
    http://sylwuch.blogspot.com/p/grunt-to-okadka.html

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Wyjeżdżamy z Los Angeles, więc na koniec palmy :) #palms #trip #usa🇺🇸

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo