Kapryśne lato - Vladislav Vančura

poniedziałek, 6 października 2014

Oglądaliście kiedyś Rejs Marka Piwowskiego? Nie wiem czy słuszne, ale było to moje pierwsze skojarzenie z książką Vančury.

Tak sobie siedzę wpatrując się w ekran laptopa*, popijam herbatę** i zastanawiam się jak zacząć tekst o Kapryśnym lecie. Nie jest to prosta sprawa, ponieważ taki klimat lekkiego absurdu w nudnej czeskiej miejscowości nie chce opisywać się sam. Mistrz Antoni Dura, kanonik Roch i major Hugo spędzają wolny czas na pływalni gdzie ich rozmowom na tematy wszelakie nie ma końca. Letnią nudę rozprasza przybycie do Krokowych Warów magika i linoskoczka w jednej osobie oraz jego wcale niebrzydkiej asystentki. Takie nieoczekiwane zdarzenie nie może pozostać bez konsekwencji dla głównych bohaterów, którzy próbują, każdy na swój sposób, zainteresować sobą ponętną Annę. Mistrzowi Antoniemu nie przeszkadza nawet to, że jest żonaty, tak samo jak kanonikowi nie przeszkadza pozostawanie w stanie duchownym. W całym tym zamieszaniu niebagatelną rolę odgrywa również Katarzyna, wspomniana już pani Durowa, której do gustu przypadł akrobata.

Chyba 3 lata temu byłam w Pradze i bardzo mi się tam podobało. Po tamtej wycieczce stwierdziłam, że chętnie zapoznałabym się z czeską literaturą, ale jakoś wciąż nie było sprzyjających okoliczności. Aż pewnego razu w jednej z księgarni internetowych zrobiono promocję na książki z serii firmowanej nazwiskiem Mariusza Szczygła. No to kupiłam trzy. Tylko nie spojrzałam na rok powstania owych pozycji i tak trafiłam m.in. na Kapryśne lato powstałe w roku 1926 (ciekawostka: do zdarzeń tego roku, poza napisaniem przez Vančurę książki, również zaliczyć należy narodziny mojej Babci). Początkowo myślałam o tym, żeby poczytać coś bardziej współczesnego, no ale skoro już kupiłam…

Doświadczanie Kapryśnego lata było momentami nużące, momentami dosyć abstrakcyjne, ale były też momenty satysfakcjonujące. Bardzo mi przykro, że książka Vančury nie sprawiła, że pokochałam literaturę czeską, ale wciąż jestem dobrej myśli i wciąż będę szukać czegoś dla siebie, bo ta pozycja jedynie zaostrzyła mój apetyt.

*zobaczcie jakie zgrabne lokowanie produktu mogłoby tu być…
**i tu
Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo