Maskarada - Terry Pratchett

piątek, 17 października 2014

Maskarada, bal maskowy, bal w operze, bal maskowy w operze… Maska? Opera? Upiór?!

W Lancre zostały tylko dwie czarownice, a, jak wiadomo, zgodnie z wszelkimi kanonami powinny być trzy. Magrat realizuje się jako królowa i nie ma już czasu na spotkania z Babcią Weatherwax i Nianią Ogg, zatem przydałoby się kogoś dokooptować. Niestety najwłaściwsza kandydatka przebywa obecnie dosyć daleko, bo w Ankh-Morpork i próbuje swoich sił w tamtejszej Operze…

A Opera to nie byle jaka! Ostatnio zmienił się jej właściciel - teraz jest nim Seldom Kubeł, który wcześniej odnosił sukcesy w branży spożywczej, a dokładniej w serowarstwie, ale doszedł do wniosku, że może spokojniej będzie podziałać w kulturze… Niestety jego poprzednicy zapomnieli mu wspomnieć, że w Operze może się natknąć na Upiora. Nie wspomnieli też o tym, że instytucji jakoś nie trzymają się pieniądze, za to bardzo szybko nauczył się, że przedstawienie musi trwać. Trzeba jednak przyznać, że w budynku nie brakuje ogromnego żyrandola, nie brakuje też Perdity X. w Lancre znanej jako Agnes Nitt, wkrótce nie będzie również brakowało wielkiej sławy operowego świata, Enrico Basiliki, a tuż za nim zbliżają się dwie czarownice…

Mam ogromną słabość do Upiora w Operze Gastona Leroux, a jeszcze większą do musicalu Andrew Lloyda Webbera oraz do jego adaptacji filmowej z 2004 r. Przełożenie prozy Francuza na realia Świata Dysku to też doskonały pomysł, bo materiał źródłowy znakomicie się do tego nadawał. Nie jest to oczywiście kropka w kropkę to samo, no bo bez przesady, ale jest tego wystarczająco dużo, żeby fance (fanowi?) pierwowzoru się spodobało. Jak zwykle u Pratchetta nie brakuje dowcipnych dialogów i przemyśleń bohaterów, a na gościnnych występach spotykamy też Śmierć oraz Strażników Miejskich. Nawiązań nie tylko do francuskiej powieści, ale też do naszej rzeczywistości jest sporo, przez co wszystko wydaje się jeszcze bardziej zabawne. Ot taka ciekawostka - wydaje mi się, że na przykład największy śpiewak operowy (przymiotnik jest nieprzypadkowy), Enrico Basilica, wziął swoje nazwisko od jednego z bohaterów Cyrulika Sewilskiego (Don Basilio).

Zawsze podkreślam, że bardzo lubię książki Terry'ego Pratchetta, ale wiadomo, że są takie, które podobają mi się bardziej, a inne mniej. Ta należy do pierwszej grupy.
Share /

1 komentarz

  1. Mnie też ta się podobała. Lubię Agnes (ciekawe czemu, hehe).

    OdpowiedzUsuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo