Podsumowanie 2014

środa, 31 grudnia 2014

Koniec roku to tradycyjnie czas na podsumowania, więc i ja dam się porwać temu zwyczajowi. Moje podsumowanie będzie krótkie, bo i o czym tu pisać? ;)

W tym roku przeczytałam 40 książek, co jest wynikiem lepszym niż ubiegłoroczny (jeśli już upieramy się przy jakiejś formie "wyścigu") o całe 9 pozycji (nie liczę tych, które zaczęłam, ale do końca roku na pewno nie uda mi się skończyć). Wśród nich znalazł się tylko jeden audiobook, ale za to bardzo dobry (Korona śniegu i krwi). Najwyżej na portalach do tego przeznaczonych oceniałam tak różne książki, że aż sama jestem tym zaskoczona. Bo gdzie są jakieś punkty styczne dla Mężczyzny, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Maskarady i Głową o mur Kremla? A jednak. Niestety w każdym roku muszą się też znaleźć pozycje, które totalnie nam nie podpasują i nie inaczej było tym razem - moją porażką była Twarz Tuwima, w której napisanie na pewno włożono dużo pracy, ale mnie to zupełnie nie porwało. Patrząc po gatunkach (według tego jak klasyfikuje b-netka) najchętniej sięgałam po thriller/sensację/kryminał, w drugiej kolejności po biografie i autobiografie, a na trzecim miejscu uplasowało się fantasy. Najbardziej jestem zaskoczona tymi biografiami, ale widocznie coś mnie ciągnie do życia obcych ludzi.

Jeszcze rzut oka na liczbę filmów, które w mijającym roku obejrzałam po raz pierwszy, a tych było 86. Ale najbardziej cieszy mnie to, że 12 z nich widziałam w kinie (choć powinno być 14 - niestety premiera dwóch zbiegła się w czasie z moim ślubem i nie wystarczyło czasu na to, żeby zaliczyć wszystkie atrakcje). Wśród tych obejrzanych w domu było sporo Bondów, kilka z Johnnym Deppem i sporo losowych, podyktowanych nastrojem.

Liczby, bo przecież świat jest z nich skonstruowany, przedstawiają się następująco:
13 780 - około tylu stron przeczytałam ("około", bo niektóre ebooki nie mają papierowych odpowiedników, więc ich ilość stron szacuję)
9 948 - tyle minut poświęciłam na oglądanie filmów (wyobraźcie sobie ile musiałam przy tym zjeść chipsów lub nachosów) (i ile litrów kawy musiałam wypić…*) (= 165 godzin 48 minut = 6 dni 21 godzin 48 minut)

To by było na tyle jeśli chodzi o podsumowania, a z okazji nowego roku chciałabym wszystkim życzyć dużo zdrowia, szczęścia i spokoju :) A dzisiaj szampańskiej zabawy bez bólu głowy jutro!

*piję dwie kawy dziennie, w tym jedną wieczorem
Share /

2 komentarze

  1. 40 książek to dobry wynik, ja tyle w tym roku nie dałam rady osiągnąć :(

    Szczęśliwego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miewałam lepsze wyniki, ale przecież nie o liczby tutaj chodzi, a o przyjemność płynącą z czytania :)

      Usuń

Twitter

Instagram

Jesienne suszenie żołędzi :) #autumn #fall #acorn

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo