Láska nebeská - Mariusz Szczygieł

niedziela, 8 marca 2015


Czas jakiś temu postanowiłam zaznajomić się nieco z literaturą czeską. W księgarni internetowej wybrałam na chybił trafił dwie książki wydane przez Agorę myśląc sobie, że zostały zarekomendowane przez znanego czechofila, Mariusza Szczygła (Szczygieła?), więc nie powinno być źle. Oprócz tych dwóch pozycji do koszyka zapakowałam też trzecią - autorstwa wspomnianego, która okazała się być zbiorem jego felietonów.

No i w sumie ta ostatnia najbardziej podbiła moje serce. Może dlatego, że mam sporo sympatii dla autora, ale ta sympatia bierze się głównie z tego, że facet dobrze pisze. Aż chce się czytać co ma do powiedzenia o naszych południowych sąsiadach - chociaż nie zawsze zgadzam się z jego porównaniami Czechów i Polaków, w których wypadamy raczej gorzej niż lepiej… Wróćmy jednak do meritum. Láska nebeská to felietony pisane do Gazety Wyborczej przy okazji wydawania kolejnych książek z kolekcji literatury czeskiej. Każdy tekst jakoś nawiązuje do rekomendowanej prozy, ale to nie znaczy, że artykuły z niej (tej prozy właśnie) wynikają. Nawiązania są raczej luźne, czasem bardzo odległe… Na tyle odległe, że kiedy wydano Batalion czołgów, Szczygieł napisał o pogrzebie Václava Havla (swoją drogą tekst bardzo ciekawy i z odpowiednią dozą humoru). Oprócz tekstów o literaturze w Lásce… znajdziemy też taki jakby suplement, w którym autor odnosi się do swoich reportaży i niektóre trochę rozszerza (jak ten o siostrzenicy Kafki umieszczony w Gottlandzie). Spodobało mi się.

Suplement
Trochę żałuję, że nie przeczytałam tej książki zanim sięgnęłam po Kapryśne lato i Lemoniadowego Joe, bo może trochę inaczej spojrzałabym szczególnie na tę pierwszą - może nieco łaskawiej gdybym miała jakiś background. Bo to jednak prawda, że książki powstają w jakimś kontekście historycznym, choćby miała to być jedynie historia literatury. Nie chcę brzmieć jak polonistka, która poucza uczniów, ale to co straszliwie wkurza w szkole potem może się okazać kluczem do zrozumienia dzieł kultury. Spod tej tezy wyłączam poezję, której szkoła robi krzywdę i wciąż, tyle lat po maturze, nie zmieniłam na ten temat zdania.

Odbiegłam nieco od Láski…, ale już wracam. Wracam, żeby napisać, że Mariusz Szczygieł dobrym pisarzem jest i nawet jeśli felietony luźno związane z książkami, których nie znacie, Was nie interesują, to warto sięgnąć po reportaże tego autora.

Ładny cytat na koniec

Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Twitter

Instagram

Quaz Bogart idzie w miasto. A ja jak powinnam się ubrać?

Post udostępniony przez Dorota (@schizma9)

© Kawałek Cienia
designed by templatesZoo